Właściwości czerwonego wina…

Uwielbiam czerwone wino. To niezaprzeczalny fakt. Wytrawne, o rubinowej barwie, podawane w lekko pękatym kieliszku na wysokiej nóżce. Większość ludzi toleruje je głównie do posiłków, ale ja tak je lubię, że dopuszczam serwowanie go jedynie w towarzystwie migdałów, orzeszków czy drobnych przekąsek w stylu koreczki czy nadziewane oliwki.

Nieodłączny element moich małych przyjęć, spotkań towarzyskich czy romantycznych kolacji.

Czasem po prostu wypite „dla smaku”, bez większej okazji.

Innych rodzajów alkoholu może dla mnie tak naprawdę nawet nie być. Wysokoprocentowych alkoholi nie pijam, drinków również, piwa też nie… Dla mnie alkohol to tak naprawdę jedynie czerwone wytrawne wino (czasem, ale rzadziej, półwytrawne).

Na szczęście jest dosyć zdrowe… oczywiście nie w nadmiarze, ale „nadmiar” to dla każdego z nas co innego.

Na stronach TrustedCosmetics zamieściłam swój artykuł o właściwościach czerwonego wina. I tych dla zdrowia i tych dla urody. Znalazła się też oczywiście wzmianka o perfumach, w których nutach znajdziemy czerwone wino.

Zapraszam do lektury : Czerwone wino dla zdrowia i urody

Ja osobiście nie wyobrażam sobie urlopu bez lampki wina w lokalnych knajpkach.

Reklamy

Pielęgnacja skóry i włosów w okresie letnim

Kolejny tydzień z nową akcją TrustedCosmetics dotyczącą lata. Tym razem temat „Regeneracja i nawilżenie skóry i włosów” czyli co czytelniczki portalu mają na ten temat do powiedzenia.

Osobiście nie mam zbyt dużych różnic w podejściu do pielęgnacji w okresie letnim, a jakimkolwiek innym.

Nie jestem fanem opalania się, za to dbam o ochronę w trakcie jakiejkolwiek ekspozycji na słońce. W związku z czym nie pamiętam,żebym kiedykolwiek była poparzona od słońca, czy żeby mi schodziła skóra. Opalam się na zasadzie stopniowego przyciemniania, co bardzo mi odpowiada.

Już dawno stwierdziłam, że kosmetyki dedykowane „po słońcu” to bardziej chwyt marketingowy i próba wyciągnięcia od nas większych pieniędzy na pielęgnację. ich skład nie odbiega zasadniczo od innych kosmetyków pielęgnacyjnych, w których szukamy nawilżenia i regeneracji.

Jedyną różnicą u mnie jest to, że w okresie zimowym kładę nacisk na odżywienie skóry, a w okresie letnim większy nacisk na nawilżenie.

Do twarzy stosuję więcej maseczek nawilżających, płatków pod oczy o działaniu nawilżającym i stymulującym regenerację włókien kolagenowych, które słońce dość mocno niszczy oraz maseczek kremowych pod oczy o działaniu przeciwzmarszczkowym. W tym miesiącu są to maseczki do twarzy marek Sans Soucis, AA, Farmona Herbal Care, Lirene oraz  maseczka pod oczy marki Lange i płatki Intensive Eye.

Dodatkowo w okresie wystawiania się na działanie promieni słonecznych używam lekkich , często żelowych delikatnych toników do twarzy oraz kremów o działaniu nawilżającym. W tym roku są to produkty jednej z moich ulubionych marek – marki Lancaster.

Często stosuję serum z wit. C (zapobiega szkodliwemu wpływowi promieniowania słonecznego) – obecnie luksusowej marki Delarom.

Gdy słońce mocniej mnie wysuszy, idealnie sprawdza się od lat znakomity krem marki Clinique Comfort On Call.

 

 

A co z ciałem i włosami ?

Do mycia ciała delikatne żele pod prysznic, najchętniej pięknie pachnące marki L’Occitane.

Do smarowania skóry po opalaniu czy na co dzień sprawdza się idealnie apteczna Bioderma Atoderm PP, oraz moje niedawne odkrycie – pięknie pachnący balsam z  miodem i proteinami włoskiej marki Cuccio.

Moje włosy latem lubią maskę Ionix z olejkiem arganowym oraz olejek do włosów amerykańskiej marki Matrix.

Dobrze sprawdza się też popularna Pantene Pro-V o działaniu głęboko nawilżającym – tania i skuteczna.

 

 

A co poza tym ?

Staram się dostarczać organizmowi więcej płynów, a zanim nadejdzie lato łykam dobre suplementy z beta karotenem (przez miesiąc).

O akcji TrustedCosmetics czytaj tutaj :  Wakacyjny Poradnik Urodowy

 

Letnie klimaty czyli jak chronić się przed szkodliwym działaniem promieniowania słonecznego

Portal TrustedCosmetics, z którym współpracuję, ogłosił nowe wyzwanie dla czytelniczek. Przez kilka tygodni zajmujemy się wszystkim co związane jest z latem i znacznym nasłonecznieniem oraz związanymi z nimi zagrożeniami dla naszego zdrowia i urody.

… czytaj tutaj :  Wakacyjny Poradnik Urodowy

Czyli będzie dużo o ochronie, pielęgnacji i regeneracji w okresie letnim.

Tematyka na czasie i mimo, że mój blog takiej tematyce nie jest specjalnie poświęcony, to jednak tematy związane ze zdrowiem czy pielęgnacją czasem się tu pojawiają. Dla urozmaicenia.

Dziś o ochronie przeciwsłonecznej…

Temat pojawia się często we wszystkich mediach, ale często okazuje się, że w teorii wszyscy są dobrzy, ale gorzej z praktyką. Nadal wiele osób nie traktuje ochrony przeciwsłonecznej z należytą powagą, ze szkodą dla zdrowia i urody. Szczególnie oporni w tej kwestii są panowie i panie, które uważają , że mocna opalenizna dodaje uroku.

Jaki jest mój stosunek do ochrony przeciwsłonecznej ?

Rozsądny. Nie przepadam za opalaniem się, ale jeśli wyjeżdżam na nadmorski urlop (czyli zazwyczaj) to zdarza mi się spędzić na plaży 2-3 godziny. Raczej nie dłużej bo po prostu nie lubię się opalać, a i zazwyczaj mam ciekawsze pomysły na spędzanie wolnego czasu niż leżenie na słońcu.

Staram się stosować ochronę skóry głowy i włosów – coś bardziej sportowego na plaży i coś bardziej eleganckiego i kobiecego poza plażą, szczególnie, kiedy zakładam sukienki (czyli zazwyczaj).

Okulary z filtrem – zawsze. Nawet w półcieniu. Obowiązkowo markowe i z udokumentowanym filtrem. Nigdy nie kupowałam okularów w sieciówkach, marketach czy (nie daj Boże) na bazarach. Fakt, lubię bardzo markowe okulary, ale nawet jakbym ich nie lubiła, to dbałość o oczy jest niesłychanie ważna. Promieniowanie słoneczne może doprowadzić do nieodwracalnych uszkodzeń narządu wzroku.

 

 

Staram się pić więcej płynów niż zazwyczaj, szczególnie wody i soków zawierających wit. C wspomagającą ochronę skóry przed działaniem wolnych rodników i przyspieszającą regenerację skóry.

Kremy ochronne – zawsze. W miejscach, gdzie słońce nie operuje zbyt mocno, lub jest za chmurami wystarcza mi preparat z filtrem SPF 20 – zarówno na twarz jak i na ciało. Gdy słońce przygrzewa mocno, a ja przebywam na nim sporo czasu – produkty z filtrem SPF 30. Na plaży podczas opalania – na twarz SPF 50, a na ciało SPF 30 (lub SPF 50, jeśli spędzam czas w wodzie).

Gdy mam zamiar pływać lub unosić się na leniwie na wodzie rozłożona na materacu zawsze pilnuję, żeby zastosowane do ochrony przed słońcem preparaty były wodoodporne. Na szczęście takich produktów jest na rynku dużo.

Aplikację powtarzam zazwyczaj po każdej kąpieli, a jeśli nie moczę ciała to co 3-4 godziny.

 

 

Lubię produkty do opalania marki Lancaster i Yves Rocher. Są dość drogie, ale bardzo skuteczne i komfortowe w użyciu. Yves Rocher wypuścił w tym roku nową serię z wyciągiem z mikołajka nadmorskiego. Kupiłam krem do twarzy z SPF 50 z dodatkową funkcją przeciwzmarszczkową.

Jakieś 2 lata temu doceniłam tanie, a skuteczne produkty marki z Rossmanna – Sun ozon. Są tanie (od ok. 8,00 do ok. 25,00), ale dobrze się rozprowadzają, ładnie i delikatnie pachną i nie zdarzyło mi się jeszcze po ich użyciu na słońcu mieć jakichkolwiek oparzeń czy nawet większego zaczerwienienia skóry.

W zeszłym roku odkryłam produkty ochronne aptecznej marki Nuxe. Najbardziej spodobał mi się olejek w spray’u z filtrem SPF 30 i funkcją wzmacniającą opaleniznę. Używa się go bardzo wygodnie i nie jest nadmiernie tłusty.

Do ochrony włosów używam zazwyczaj preparatów z salonu – w tym roku jest to L’Oreal Kerastase Huile Celeste. Olejek ze złocistymi drobinami, który nie tylko chroni włosy, ale również je odżywia i nadaje im przepiękny blask. Dość drogi (w internecie ok. 60,00), ale bardzo wydajny bo wystarczy naprawdę niewielka ilość do rozprowadzenia na włosach.

Lubię okres letni. Uwielbiam urlopy nad ciepłym morzem i od lat jeżdżę tylko na takie. Mimo, że nie jestem fanem plażowania, to jednak już przebywanie w nadmorskich miejscowościach doskonale na mnie wpływa. Nadmiaru słońca się nie obawiam, bo podchodzę do przebywania na słońcu bardzo rozsądnie. I to od lat.

 

 

Perfumerie na Majorce czyli gdzie kupować zapachy odwiedzając hiszpańską wyspę

Wróciłam z urlopu miesiąc temu, a cały czas jestem strasznie zabiegana. Pisząc jednocześnie artykuły na Trusted Cosmetics i prowadząc na nim „autorski dział” o nazwie Perfumologia  odczułam wyraźny brak czasu na własny blog. Postaram się to nadrobić.

Miało być o miejscach, gdzie maniaczka zapachowa może porozglądać się za nowymi nabytkami spędzając czas na hiszpańskiej Majorce.

Zwiedzając Majorkę nie zauważyłam na niej popularnych w Europie sieciowych perfumerii typu Sephora czy Douglas.I dobrze, bo mnie osobiście mocno się przejadły. Zarówno ze swoim asortymentem jak i zmanierowaną obsługą. Zawsze będąc za granicą szukam nowych perfumerii czy nowych sieci perfumerii. Po co mi to samo co w kraju ?

W zasadzie za każdym razem odkrywam ciekawe miejsca z ciekawymi markami czy po prostu mało w Polsce popularnymi. I to też jest ciekawe – przynajmniej dla mnie.

img_9827_resize

Na Majorce odkryłam kilka „lokalnych” sieci perfumerii. Były mniejsze niż te popularne u nas, natomiast nie znaczy to, że mniej ciekawe. Asortyment pokrywał się (jeśli chodzi o marki) z obecnymi w Polsce luksusowymi perfumeriami w ok. 60%. Oprócz tych popularnych u nas marek na półkach można było znaleźć nieco marek u nas mało popularnych, nieco marek niszowych (!) i troszkę zapachów  mało u nas znanych marek hiszpańskich.

img_9766_resize

Ja szukałam unikatów czyli starszych zapachów trudno w Polsce dostępnych oraz nowych marek, których poznanie wzbogaciłoby moją wiedzę z branży.

A jak się dobrze szuka to się zawsze coś znajdzie…

Na Majorce jest kilka hiszpańskich sieci perfumerii : Tagomago, aures, Xarig i Sirer. Są też perfumerie niemieckie Muller. Różnią się wszystkie między sobą asortymentem więc odwiedzanie każdej z nich miało sens, choć zdaniem mojego Męża może niekoniecznie…

Luksusowe marki czy marki niszowe były w cenach porównywalnych do polskich perfumerii (stacjonarnych), albo nieco tańsze. Było sporo gadżetów do zakupów, chyba ciekawszych niż u nas. Oczywiście były i promocje, które sprawiały, że zapachy stawały się odczuwalnie tańsze niż u nas. Oczywiście największy asortyment był marek hiszpańskich – Loewe, Adolfo Dominguez itp.

img_9639_resize

No i to, co mnie interesowało najbardziej – unikaty. Zapachy stare czy choćby nieprodukowane. I miałam szczęście na takie trafić – co więcej w formie „wyprzedażowej”. Bo tam wyprzedaż jest prawdziwą wyprzedażą. Cena leci o 50 czy 60%, albo jest symboliczna w stylu np. 3,99, 5,99 czy 8,99 euro za opakowanie. Wtedy zapachy wystawiane są w koszach przed wejściem i mnie zazwyczaj widząc taki kosz biło szybciej serce. Bo w tych koszach można było znaleźć zapachy, które biją na głowę te wystawiane obecnie w Sephorze czy Douglasie.

img_9795_resize

Udało mi się trafić na unikatowe zapachy Priscilli Presley, marek Marbert, Gianfranco Ferre, Gabriela Sabatini, Alessandro Dell’Acqua, Alain Delon czy Morgan.

To było super. Bo to coś innego niż pójść do perfumerii, której asortyment jest powszechnie znany i kupić jakiś współczesny zapach. Trafienie na nie produkowane już „perełki” i to na dodatek za niewielkie pieniądze dla mnie stanowi niebywałą radochę. Szczególnie dlatego, że współczesne wytwory branży perfumeryjnej mało mnie interesują.

img_9753_resize

Podróbek nie widziałam nigdzie – nawet w małych, położonych na obrzeżach miast/miasteczek perfumeriach. Na Majorkę raczej nie przylatują klienci na podróbki, więc w przeciwieństwie do Turcji, Tunezji czy Grecji nie ma tu straganów zapełnionych „Chanelami” czy „Diorami” po 4,oo euro. Nie ten klimat. I dobrze, bo nie musiałam się denerwować.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Oprócz sieciowych perfumerii, było kilka pojedyńczych, też z fajnym asortymentem i dobrymi promocjami. W stolicy Majorki był oczywiście luksusowy Dom Handlowy El Corte Ingles, którego prawie cały parter zajmowały stoiska luksusowych marek kosmetycznych i perfumeryjnych. Luksusowo i … nudno.

img_9339_resize

Jestem wyraźnie typem poszukiwacza. Im starszy zapach znajdę tym bardziej jestem szczęśliwa. Takie hobby, nic na to nie poradzę. Wolę jeździć po okolicy i szukać miejsc, w których mogę trafić rzadkie czy mało popularne zapachy, niż wylegiwać się na plaży czy przesiadywać w knajpach.

img_9935_resize

Trafiłam też przypadkowo na miejsce, które okazało się prawdziwym skarbcem unikatowych zapachów i potrafiło zaszokować swoją ofertą nie tylko mnie, ale i mojego Męża, który jest bardziej odporny na tematykę zapachów i bardziej wyważony, jeśli chodzi o emocje.

IMG_9516_resize.JPG

Nie było jeszcze urlopu (poza granicami kraju), kiedy nie towarzyszyłaby mi myśl o poszukiwaniach związanych z moja ukochaną branżą. Żałuję, że nie mam bliskiej (czy dalszej) koleżanki, która podzielałaby moją pasję. Bo o zapachach mogę mówić godzinami, a głównym odbiorcą tej mojej „paplaniny” jest mój Mąż – cierpliwy do granic wytrzymałości.

img_9755_resize

Nie wiem jak spędzają urlopy osoby uważające się za „perfumoholików” czy „perfumomaniaków”, ale osobiście nie spotkałam się jeszcze z nikim, kto na urlopie wykazywałby taką aktywność, jeśli chodzi o poszukiwania zapachowe, jak ja. Chyba los wynagradza mi moje zaangażowanie, bo potrafię za każdym razem znaleźć coś unikatowego, co wzbogaca moją kolekcję.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W kolejnych wpisach przedstawię wyjątkowe miejsce, które było niczym muzeum zapachów, a które długo zapamiętam.Mnie też długo zapamiętają, bo stłukłam butelkę pierwszego zapachu Versace i to na dodatek wersję „perfumy”. I choć obsługa sklepu nawet nie zdawała sobie sprawy co ma na półkach, to kamery uwidoczniły moją niezdarność spowodowana wyjątkową ekscytacją tym co widzę na zakurzonych półkach.

img_9644_resize

Zapraszam do lektury kolejnych wpisów. O Majorce, zapachach i nie tylko…

Majorka bez tajemnic…

Wróciłam z urlopu i chciałabym się podzielić wrażeniami.

Zależało nam na wyjeździe w takie miejsce, gdzie mimo pory roku (październik) będzie nam towarzyszyła ładna pogoda i gdzie nie panoszy się terroryzm.

Majorka wydała nam się miejscem, gdzie zarówno pogoda, jak i sama lokalizacja będzie atrakcyjna i będzie sprzyjała wypoczynkowi.

img_9222_resize

Pogoda w październiku okazała się całkiem niezła. Przez pierwszy tydzień temperatura utrzymywała się w okolicach + 25 do + 29 st. C. Słońce praktycznie cały czas co sprzyjało pobytowi na plaży i kąpielom morskim.

W drugim tygodniu pogoda niestety się zepsuła. Temperatura wahała się w granicach +20 st. C do + 24 st. C. Ze słońcem bywało różnie, a i kilkakrotnie nawiedził nas deszcz ( w nocy nawet dość solidnie). Niestety wybierając się na Majorkę w październiku należy spodziewać się zmiennej pogody. Z tytułu mojej pracy wcześniejszy wyjazd niestety nie był możliwy.

img_9443_resize

Majorka to ładna wyspa o bardzo urozmaiconym krajobrazie.  Jeśli ktoś lubi pływać czy nurkować również znajdzie tu (pod wodą) coś ciekawego dla siebie. Wydaje mi się jednak, że jest nieco przereklamowana, jeśli chodzi o atrakcje. W zasadzie biorąc samochód z wypożyczalni można ją całą zwiedzić w dwa dni. I to tak „na spokojnie”. Ceny na Majorce są dość wysokie, może dlatego, że głównie spotyka się tu turystów z Niemiec. Bogatszych i starszych. Pod nich ustawione są knajpy i sklepy z upominkami (perły, ceramika).

Pomyślałam, że podam kilka przykładowych cen dla wszystkich, którzy rozpatrują Majorkę pod kątem wakacyjnego wypadu.

Wypożyczenie leżaka + parasola na plaży : 10,00 euro (nie jest na szczęście obowiązkowe)

Wypożyczenie samochodu na 1 dzień : ok. 40,00 euro (samochód typu Panda czy  mały Citroen)

Wypożyczenie samochodu na 2 dni (jak wyżej) : 70,00 euro

Posiedzenie w (przeciętnej) knajpie dla 2 osób : butelka wina + pełnowymiarowe danie( x2) ok. 40,00-50,00 euro

Kieliszek wina w knajpie : 3,00-5,00 euro

Butelka wina (najtańszego!) w knajpie  : 12,00-14,00

Pizza w knajpie (dla 1 osoby) : 9,00-15,00 euro

Lody na mieście : 1 gałka ok. 1,50-2,00 euro (koszmarnie drogo)

Piwo w sklepie (0,5l)  : 1,00-2,00 euro

Wino w sklepie (jakościowe) : 3,00-5,00 euro (oczywiście są i za 30,00 euro, ale te za 3,00 również bywają jakościowe i są naprawdę niezłe)

Lody w sklepie ( na patyku bądź w rożku) : 1,50 – 2,50 euro

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Sklepy zarówno takie pod turystów ( z kiczowatymi duperelami, jak na całym świecie), jak i z markowymi produktami. Jest kilka sieci perfumerii ( o tym dokładniej w innym wpisie), gdzie można spodziewać się zarówno asortymentu jak w Sephorze jak i produktów uznanych marek lokalnych. Podróbek nie widziałam – tu nie ma klientów na podróbki..

img_9447_resize

Na Majorce wypoczną zarówno Ci, którzy lubią polegiwać na plaży i pławić się w czystej, ciepłej wodzie jak i Ci, którzy lubią przemieszczać się z miejsca na miejsce napawając się pięknem krajobrazu i uwieczniając jego specyfikę za pomocą aparatu czy kamery.

Jeśli jednak ktoś chce mieć gwarancje ładnej plażowej pogody, musi wybrać się na Majorkę w terminie czerwiec-wrzesień. Ceny może będą wyższe, a na plażach czy w knajpach większy tłok, jednak pogoda będzie zagwarantowana, a deszczy raczej nie będzie się co spodziewać.

img_9584_resize

Osobiście polecam wyprawę w góry oraz zwiedzenie stolicy Majorki – Palma de Majorka.

Komunikacja autobusowa jest bezpieczna i tańsza niż zorganizowane przez biura turystyczne wycieczki. Niestety nie do wszystkich miejsc autobusy jeżdżą każdego dnia – trzeba uważnie czytać rozkłady jazdy zamieszczone na przystankach. Do okolicznych miejscowości oraz do stolicy warto wybrać się samodzielnie. W góry wynajętym samochodem albo w sposób zorganizowany, bo komunikacja miejska tam nie dociera.Oprócz niesamowitych widoków można tam spotkać bardzo fajne kozy, które wychodzą na drogę przed samochód nic sobie nie robiąc z obcych przybyszów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wypoczęłam i na dodatek miałam swoje atrakcje jeśli chodzi o to co mnie zawsze interesuje najbardziej – zapachy.

O perfumeriach na Majorce w kolejnym wpisie…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Letnie klimaty…

Nadeszło lato… Ja niezbyt to czuję bo zmieniłam pracę i przez 8 godzin dziennie jestem zamknięta w pomieszczeniach, w których lata się bynajmniej nie czuje… Mnie osobiście lato kojarzy się głownie z wycieczkami rowerowymi, polegiwaniem na działce i przede wszystkim z urlopem nad morzem. Bo jestem bardzo ciepłolubna i uwielbiam morze, choć pływać nie umiem. A to morze oczywiście obowiązkowo w ciepłym kraju. I niekoniecznie mam tu na myśli egzotykę typu Turcja, Tunezja czy Egipt, w których to krajach w ostatnim czasie do egzotycznych wrażeń może dołączyć ostrzeliwanie turystów na plaży, wybuchy w hotelach czy znalezienie się w polu zasięgu granatu na popularnym deptaku.

Uwielbiam Hiszpanię, lubię Grecję , wydaje mi się , że polubiłabym Portugalię choć nie miałam jeszcze przyjemności w niej być. I zastanawiam się, na co w tym roku będzie mnie stać. Ale urlop to ta rzecz, z której rezygnować nie można, jeśli ceni się własne zdrowie (głównie psychiczne).

Słońce, ciepłe morze i znaczna odległość od firmowego biura… To jest to.

pineapple-1406121_640

Do tego plażowe kapelusze i słoneczne drinki, do których to drinków przekonać się nie mogę. Dlaczego ? Bo na urlopach to zazwyczaj cienkie koktajle dla naiwnych turystów, którzy od nadmiaru wrażeń i słońca zatracili smak i zdrowy rozsądek płacąc 10 euro za kolorowy szajs w odpowiednio przystrojonym kielichu i kolorową parasolką na dokładkę.

Latem na urlopie dalej pozostaję fanem czerwonego wytrawnego wina dobrej jakości nalewanego najlepiej z otwartej przy mnie butelki.

Nie będąc fanem kolorowych koktajli doceniam czasem ich nuty zapachowe w perfumach i takim to perfumom poświęciłam artykuł na portalu  Trusted cosmetics…

Zapraszam do lektury :

Smakowite napoje i drinki – nie tylko do picia

 

mojito-698499_640

 

Choć zapachy też inne preferuję, bo nuty mojito czy pina colada pasują raczej do zapachów kierowanych dla 20-30 latek na urlopowe wypady. Ja na urlopach pachnę inaczej, o czym niebawem…

cocktail-518712_640