Zapachy spod choinki czyli nowości w kolekcji perfum

Święta, Święta i… po Świętach…

Szybko minęły i niekoniecznie tak, jakby niektórzy z nas sobie życzyli. Moje też mogły obyć się bez kilku epizodów, ale nie na wszystko mamy wpływ.

Pod choinką za to było miło jak zwykle. Nasz zwyczaj zaopatrywania się w prezenty świąteczne już dwa-trzy miesiące przed świętami powoduje, że jesteśmy w stanie troszkę tego nagromadzić i nie jest to jednorazowym obciążeniem finansowym.

Wśród znalezisk spod choinki na uwagę zasługuje sporo rzeczy, ale dla tego bloga najważniejsze są oczywiście zapachy. Szczególnie takie, które zaliczyłabym do grupy popularnie zwanej : zapachy wszech czasów (a może „zapachy wszechczasów” ?).

Wszystkie zapachowe prezenty są od Męża, bo rodzice niekoniecznie się w tematyce orientują (choć sami zapachów oczywiście używają). Jeden z egzemplarzy został kupiony przez mojego Małżonka jeszcze na Majorce i zachowany na gwiazdkową okazję.

img_0486_resize

img_0493_resize

 

Emanuel Ungaro Senso (lata 80. XX wieku)

Fendi Furiosa (2014)

Miniaturka Anna Sui Secret Wish (2005)

Miniaturka Gucci Flora (2009)

Enrico Coveri Firenze (1993)

Lange Opera in Paris (2015)

L’Occitane Verveine (2003) – perfumy w żelu, dosyć interesująca opcja

… nie ukrywam, że najciekawsze są dla mnie Senso i Firenze. Bo i unikatowe i z okresu dobrego perfumiarstwa.

img_0535_resize

I jeszcze elegancki zestaw sześciu miniatur niszowej marki L’Artisan.

Największy problem to pomieszczenie mojej kolekcji w naszym mieszkaniu, ale bylebyśmy większych problemów nie mieli… 🙂

Reklamy

Nadchodzą Święta…

Niebawem wigilia, a mnie nachodzi coraz więcej różnego rodzaju refleksji…Jak co roku. I powiększają się różnego rodzaju większe czy mniejsze  frustracje. Też – jak co roku. Zaczęłam się zastanawiać nad tym, co zmieniało się u ludzi (znanych mi lub nie) w wigiliach w ciągu ostatnich lat. Co z tych zmian akceptuję bez problemu, a które mi ewidentnie przeszkadzają.

christmas

Choinka… Kiedyś gościła w domu świeża, „prawdziwa”, roztaczając wokół zapach igliwia i klimatycznie osypując się na podłogę. Od lat wszędzie widuję sztuczne choinki, plastikowe arcydzieła chińskiej produkcji, których aromat raczej nie przypomina tego rodem z lasu. Dwa lata temu  udało mi się kupić choinkę z napisem „made in Poland’ i mało nie popłakałam się ze wzruszenia. Z drugiego końca pokoju wygląda prawie jak naturalna no i nie wali nadmiernie poliuretanem. Jest ok, biorąc pod uwagę, że kiedyś trzeba było wynieść z domu obeschnięty i osypany choinkowy drapak na śmietnik, co dla mnie nigdy nie było miłe bo kojarzyło się z przemijaniem.

Ozdoby choinkowe… kiedyś bombki były szklane, na choince gościły cukierki czy pierniki. Ależ było fajnie…szczególnie dla dzieci. Co prawda po świętach choinka miała podejrzanie mało ozdób, ale za to takie „cukierki prosto z krzaka” smakowały wyśmienicie. I jakże to było świąteczne.
Teraz na rynku praktycznie nie uświadczysz szklanych bombek. Sklepy przed świętami zalegają pudełka z plastikowymi ozdobami „made in China” (jakżeby inaczej), z daleka wyglądającymi może i całkiem nieźle, ale pozbawionymi klimatu, kojarzącymi się raczej z przemysłem nastawionym na szybki (i duży) zysk niż ze świąteczną tradycję.
Więc mamy takie plastikowe święta „made in china” – przynajmniej jeśli chodzi o przystrojenie domu. Często do kompletu pod choinką także zalegają mało wymyślne upominki „made in china” – dobrze, jak nie radioaktywne. No, ale to już kwestia indywidualnego podejścia ludzi do tematu robienia bliskim prezentów.

Potrawy świąteczne – osobiście wolę kilka potraw za to zrobionych w domu, niż zaserwowanie 12 potraw przy korzystaniu z cateringu (jeśli kogoś na to stać) czy gotowych potraw z Biedronki.

christmas-2
To nie media mają robić- to my sami powinniśmy tworzyć w naszych domach i naszym otoczeniu klimat świąt. I choć jesteśmy często zmęczeni, zabiegani, a nasze mamy nie mają siły na kuchenny rozgardiasz łączmy siły w przygotowaniach. Niech będzie na stole mniej smakołyków, ale naprawdę przygotowanych rodzinnie i domowo. Tak zawsze sobie to wyobrażałam. Ale coraz więcej ludzi patrzy na tą kwestię pod kątem wygody. Z jednej strony trudno się dziwić, ale z drugiej strony… no, ja się dziwię.

I coś co od kilku lat nie daje mi spokoju przed świętami…
Kartki z życzeniami. Kolorowe, bardziej czy mniej kiczowate, czasem z dołączonym małym opłatkiem, czasem z pozytywką. Kiedyś były na porządku dziennym. Rodzina wysyłała rodzinie, znajomi znajomym. Były elementem tradycji – znakiem, że ktoś o nas myśli i pamięta.
Ostatnią kartkę z życzeniami świątecznymi dostałam kilkanaście lat temu. Od taty, który akurat w czasie świąt przebywał za granicą.
A później … już nic.
Jakiś czas temu były modne kartki wirtualne, w których wysłanie trzeba było jeszcze włożyć nieco wysiłku. Znaleźć taką w internecie, wypełnić i wysłać. No, 10 min co najmniej…
No i mieć nadzieję, że ktoś, do kogo ją wysyłamy będzie tkwił przed świętami czy w święta przed komputerem i ją odbierze.

Od kilku lat nastąpiła era sms z życzeniami. Dla mnie opcja o tyleż bezmyślna co niezrozumiała. Kretyńskie, świąteczne wierszyki w stylu „rymów częstochowskich” przesyłane sobie masowo i hurtem. Forma nie wymagająca jakiegokolwiek wkładu – ani emocji, ani serdeczności ani wysiłku. Dostajemy od kogoś wysłany hurtem idiotyczny wierszyk i wybierając opcję „prześlij dalej’ wysyłamy go dalej. I tak dziesiątki durnych, sztucznych niby-życzeń wirują między komórkami, smartfonami czy tabletami świadcząc o zaniku emocji i zaangażowania w międzyludzkie kontakty.
Kiedyś wysłanie komuś kartki z życzeniami wymagało poświęcenia i czasu i wysiłku. Trzeba było pójść kupić kartkę, napisać ją , iść na pocztę ją wysłać. To nie było 5 sek. poświęcone na wysłanie płytkiego sms. To był czas i wysiłek, których obecnie ludziom nie chce się poświęcać na rzecz innego człowieka.
SMS z wierszykiem nie świadczy o NICZYM, oprócz tego, że ktoś ma nas na liście adresatów.
Jestem jedyną osobą, którą znam, a która od lat wysyła kartki z okazji świąt. Takie prawdziwe. Z papieru i ze znaczkiem. Tradycyjne.Ale znam już coraz mniejsze grono tych, do których wysłanie takiej kartki ma sens.

W przeddzień wigilii, kiedy niebawem zaczną kursować między ludźmi wierszyki świąteczne o znikomej wartości emocjonalnej chciałabym zaapelować do wszystkich zwolenników tej formy.
Zamiast wysłać durnego sms do wszystkich z posiadanej listy adresatów, spersonalizujcie chociaż takiego sms (tak, wiem, to czas), albo najlepiej po prostu sięgnijcie za telefon i zadzwońcie (tak, wiem, to czas).
Takie 2-3 wykonane telefony mają większą wartość niż 100 wysłanych hurtowo sms-ów.

Każdego dnia robimy dziesiątki rzeczy nie wnoszących nic ani w nasze życie ani w życie innych osób.
Może przy okazji świąt warto się zastanowić nad tym, jakie mamy relacje z innymi ludźmi i czy nie warto przełożyć jakości nad ilość.

christmas-1673561_1280

Z perfumerii internetowych – z ostatniej chwili…

Pomyślałam, że dla własnej ciekawości sprawdzę jeszcze w dniu dzisiejszym perfumerie internetowe, a nuż wpadnie mi coś do głowy odnośnie prezentów.

Pojawiło się trochę większych czy mniejszych okazji więc podzielę się informacjami o nich na blogu – może ktoś je wykorzysta w przedświątecznych zakupach .

Na drobny prezent w wyprzedaży znalazł się niszowy zapach męski o podróżnej pojemności 9ml za to w świetnej cenie ok.  19,00. Na mały prezent dla maniaka perfumowego (i nie tylko) idealna propozycja.

Comme Des Garcons 2 Man drzewno-szyprowa kompozycja z 2004 roku.

2-man

… do kupienia : Comme Des Garcons 2 Man

Na większy prezent dla Pani bardzo fajny zestaw z naprawdę niezłym zapachem…

Ted Lapidus Rumba – orientalno-kwiatowa kompozycja z 1998 roku (pierwotnie produkowana przez markę Balenciaga). Do kupienia zestaw 100ml EDT z balsamem i żelem w cenie ok. 81,00

rumba

… do kupienia :   Ted Lapidus Rumba zestaw

Troszkę popularnej klasyki Calvin Klein Truth – orientalno-drzewny zapach z 2000 roku. Elegancka, klasyczna kompozycja dla pani 30+. W bdb promocyjnej cenie 86,00 za 100ml.

truth

… do kupienia :  Calvin Klein Truth

Pachnący prezent czyli przegląd perfumerii internetowych cz.I (zapachy dla Pań)

Święta nadciągają i większość z nas zaczyna rozglądać się za prezentami dla najbliższych. ja mam co prawda zwyczaj kupowania prezentów świątecznych już od ok. października wychodząc z założenia, że trzeba więcej czasu poświęcić na prezent dopracowany, a jednocześnie w zdroworozsądkowych granicach cenowych. Staram się połączyć swoją listę zakupów z trafiającymi się okazjami.

Ale nie każdy tak ma więc wpis na początku grudnia jest jak najbardziej na czasie, a że zapachy kupować na prezent lubimy zajrzałam do kilku popularnych perfumerii internetowych z nadzieją, że będę mogła stamtąd coś polecić.

Wybór perfumerii subiektywny – to te w których sama lubię robić zakupy, mam do nich zaufanie i nie mam zastrzeżeń do obsługi klienta.

Wybór zapachów też oczywiście subiektywny, ale staram się być w miarę neutralna wiedząc, że ludzie mają różny gust i niekoniecznie lubią starocie tak jak ja… Nie proponuję zapachów popularnych i nudnych (!)

Co ciekawego dla Pań, co warte jest uwagi, a co nie pogrąży naszego portfela ? Najpierw takie poniżej 100,00. Testerów nie proponuję, bo ich zwyczajnie na prezent dawać nie wypada.

Coty L’Aimant w atrakcyjnym zestawie, dla miłośniczki klasyki. Bardziej po 30-ce i dla amatorek starszych klimatów. Zapach z 1927, ale na pewno się nie zestarzał. Zestaw z 30ml EDT w cenie 25,00  to fajna, niedroga opcja na prezent dla Mamy, starszej siostry czy koleżanki lubującej się w starszych kompozycjach.

… do kupienia:

Coty L’Aimant

coty-laimant

Bijan VIP to jak zwykle udany zapach marki Bijan – mało w Polsce znanej, a szkoda, bo wartej uwagi.

Zapach dla 30-40 latek. Soczysty, kobiecy. Powstał w 2009, ale jest w dobrym stylu i jak na zapachy amerykańskie przystało dość mocny i trwały. Teraz dostępny w promocji – bdb cena za bardzo fajną wodę (ok. 53,00/75ml)

… do kupienia:

Bijan VIP

bijan-vip

Minuit à New York Glorii Vanderbilt co całkiem udana, choć nowoczesna, kompozycja. Pudrowe kwiaty – mnie bardzo się spodobała, choć to zapach z 2015. Bardzo łądna butelka nawiązująca do pierwszego zapachu marki. Polecam miłośniczkom mało popularnych zapachów – słodkawych, dusznawych i bardzo kobiecych. Cena ok. 52,00/100ml

… do kupienia:

Gloria Vanderbilt Minuit à New York

vanderbilt

Iceberg Effusion to lekki, sympatyczny, kwiatowo-zielony zapach dla raczej młodszej osoby. Kompozycja z 2001 roku. Idealny na wiosnę czy lato dla 20-30 latek. Jeden z lepszych zapachów marki Iceberg. Dlatego, że starszy ? Ok. 55,00 za sympatyczny zapach dla sympatycznej osoby. Mało popularny !

… do kupienia:

Iceberg Effusion

iceberg

Ted Lapidus Creation – ja ten zapach szalenie lubię, nawet w nowej wersji. pierwotna z 1984 była bardziej gorzka i duszna, ta jest bardziej noszalna… Elegancki, ponadczasowy dla 30+. Ok. 76,00 / 100ml

… do kupienia:

Ted Lapidus Creation

lapidus

JOOP! Femme – większość miłośników zapachów zna ta kompozycję. Od 1987 roku niewiele się zmieniła i dalej ma rzesze zwolenników. Ja do nich należę. Zapach seksowny, prowokujący, dla niektórych nieco wulgarny (?). Dla 30+. Teraz w bardzo dobrej cenie ok. 90,00/100ml

… do kupienia:

JOOP! Femme

joop-femme-pns7

Lalique Claire de Nilang – istny rarytas. Cudowna butelka i niebanalny zapach z 1997 roku. Kompletny unikat dostępny jedynie w jednym miejscu za śmieszne pieniądze. Dla miłośniczek lekkiego vintage i pięknych butelek. Ok. 97,00/100ml

… do kupienia:

Lalique Claire de Nilang

107w

Jesus Del Pozo AMBAR – kwiatowo-orientalna kompozycja z roku 2010. Współczesna, ale godna polecenia. Bardzo ładna butelka. Zapach ciepły, bardzo kobiecy, a jednocześnie nie jest banalny. Cena bardzo przystępna : ok. 60,00 / 50ml

… do kupienia :

Jesus Del Pozo AMBAR

ambar

 

C.d. nastąpi…

6 grudnia – Mikołajki a … zapachy

Późny ten wpis, ale i nie na tyle ważny, żeby rwać włosy z głowy, że nie było go wcześniej…

Wg Wikipedii – „Mikołajki – tradycyjna, polska nazwa święta ku czci świętego Mikołaja, biskupa Miry, obchodzonego 6 grudnia w katolicyzmie i prawosławiu”. Zwyczajowo w ten dzień obdarowujemy się drobnymi prezentami  -większość ludzi uważa, że ten dzień powinny świętować jedynie dzieciaki, ale ja jestem odmiennego zdania.

prezenty

Zawsze byłam zdania, że każdy pretekst jest dobry, żeby było milej niż zazwyczaj. No i wszyscy lubimy dostawać prezenty. Niektórzy nawet bardziej niż dostawać lubią je dawać. Ja należę do takich osób. Do kupowania prezentów podchodzę w specyficzny sposób – kupuję je dużo wcześniej, patrząc na okazje, ale zawsze tak, żeby osoba której będą wręczone miała świadomość, że były kupowane z sercem i pod potrzeby/gust danej osoby. Nie mam zbyt dużo osób do obdarowywania, więc każdej mogę poświęcić odpowiednio dużo czasu. Zbliżające się święta, które zdaniem wielu mocno się skomercjalizowały, są doskonałym pretekstem do wytężenia sił , by sprawić najbliższym czy tylko miłym sercu osobom radość. Oczywiście nie to w świętach jest najważniejsze, ale skoro mają to być święta radosne to czemu lekceważyć kwestię świątecznych podarunków ?

Jednym z najchętniej kupowanych prezentów są perfumy. Ja najbardziej lubię je dostawać, ale czy kupować ? Niekoniecznie. Mężowi – zdecydowanie tak. Ale wszystkim innym osobom – niekoniecznie. Nie każdy jest zapachowym maniakiem jak ja i nie dla każdego zapach jest najmilszym prezentem. Każdy też ma własny gust i preferencje. Nie znając ich dobrze możemy popełnić gafę lub wydać pieniądze na prezent, który stanie się przechodnim…

Jeśli ktoś ma ulubiony zapach, można mu kupić kolejny taki sam lub inną wersję tego zapachu : EDP jeśli ma EDT, balsam perfumowany z tej samej linii czy kwintesencję elegancji – perfumy. Jeśli wiemy o jakim zapachu marzy to tez nie ma problemu. Gorzej jest, gdy chcemy uszczęśliwić kogoś na siłę. Wtedy zakup perfum odradzam. No chyba, że ktoś przyznaje, że nie ma zielonego pojęcia o zapachach, podobają mu się wszystkie a najbardziej lubi np. kwiatowe. Wtedy można próbować.

Mój mąż szanuje moje wybory – wie, że to co ode mnie dostaje na pewno warte jest uwagi i stanowi klasę samą w sobie. Na palcach obu rąk można policzyć zapachy, które do niego nie do końca „trafiły”, a dostał już ode mnie ok. 80-90 egzemplarzy. Uważam to za spory sukces.

Moja mama używa tego co ode mnie dostanie. Nie ma sprecyzowanego gustu, ani też pasji w sobie, zatem kupowanie jej zapachu to średnia przyjemność.  Ma to używa, nie ma to nie używa. Woli dobry krem…

Z tatą sprawa wygląda nieco  lepiej. Docenia, używa.

prezenty-2

Jeśli ktoś jednak upiera się na zakup zapachu w ciemno, postaram się zamieścić na dniach wpis na bazie tego co można teraz trafić w perfumeriach z małym „przewodnikiem”.

W perfumeriach stacjonarnych i internetowych jest teraz spory wybór ciekawych produktów. W internetowych większy i … oczywiście tańszy.

Zdecydowanie preferuję perfumerie internetowe, choćby dlatego, że można w nich znaleźć świetne zapachy mało popularnych w Polsce marek. I to – o dziwo – za śmiesznie małe pieniądze. Perfumerie sieciowe są zarzucone niestety tym samym asortymentem. Lepszym lub gorszym , ale … nudnym. A przecież branża zapachowa jest tak rozległa. Szkoda ograniczać się do masowej rozreklamowanej produkcji… 🙂