Jivago czyli piękne zapachy w pięknych butelkach…

Amerykański dom perfumeryjny Jivago został założony w 1995 roku przez Ilanę Jivago. Jej celem było spowodowanie, żeby zapachy ponownie zaczęły stanowić o klasie, elegancji i luksusie. Jivago uważa, że każdy element perfum, oprócz samego zapachu i koloru musi odznaczać się wyjątkową estetyką samego opakowania zewnętrznego, a całość musi przekazywać jakąś wiadomość…
Marka swoja siedzibę posiada w słynnym mieście będącym synonimem bogactwa i luksusu: Beverly Hills.

fff

Zapachy Ilana Jivago są eleganckie i wyrafinowane. Ich cechą charakterystyczną jest wyjątkowość kompozycji i charakterystyczne opakowania, w których zatopione są płatki prawdziwego złota.
W swoim dość krótkim czasie istnienia na rynku (20 lat), dom Ilana Jivago otrzymał mnóstwo prestiżowych wyróżnień ze strony mediów, a także ze strony branży zapachowej, a firma ma nadzieję na jeszcze lepszą przyszłość.

Jivago 24k dla kobiet zdobył II miejsce w Hall of Fame Fifi 2012 Awards w Nowym Jorku.(Hermes zajął wtedy I miejsce, a Elizabeth Arden otrzymała III miejsce)

yyy

Zapachy Ilana Jivago są dystrybuowane w najbardziej ekskluzywnych sklepach na całym świecie, produkty Ilana Jivago można również zakupić na stronie internetowej firmy.

Pierwszy zapach marki powstał w 1995 roku – Jivago 24K.

24K to bardzo kobieca mieszanka. Jivago 24K stworzony został z najlepszych składników: Bułgarska Róża, Azjatycki Jaśmin, Tuberoza…
Zapach jest tajemniczy i odwołuje się do czystego zmysłowego pożądania.

White Gold
Uwodzicielska i czysta kompozycja, White Gold jest noszona przez kobiety, które cenią sobie szyk. Świeży, delikatny, musujący kwiatowy zapach.

Rose Gold
Ekscytujące, żywy i zabawny…inspirowany ożywczą mocą miłości…

Jivago 24K Men
Zmysłowy, męski zapach z delikatną mieszanką drewna egzotycznego, importowanych przypraw i nici 24K złota.

W czasie 20 lat istnienia marka JIVAGO wypuściła na rynek prawie 20 kompozycji ana, ale czasami niektóre z jej zapachów są do kupienia w perfumeriach internetowych.
Mnie udało się kupić już cztery zapachy Jivago.
Standardowa cena rynkowa w USA to 120-150 USD. U nas można je dostać za o wiele niższe ceny bo i miejsce zakupów to nie luksusowy butik w Beverly Hills czy Paryżu… (w naszych perfumeriach internetowych ceny poj. 75ml to wydatek ok. 140,00-170,00)

Bardzo chciałabym, żeby więcej marek przywiązywało uwagę do tego jak wygląda opakowanie, w którym umieszczony jest zapach. Tak jak kilkadziesiąt czy kilkaset lat temu. Przerażają mnie niektóre marki powstałe 15 czy 10 lat temu, których opakowania to dramatyczna masowa ekonomiczna produkcja, kojarząca się raczej z chemią budowlaną czy opakowaniami syropów niż z butelkami perfum. Na dodatek kosztują po kilkaset zł, co moim zdaniem powinno przekładać się na przywiązywanie większej uwagi do tego, w czym ten zapach jest klientowi przedstawiany. Są granice obskurności szaty graficznej zapachów, oferowanych na rynku jako „luksusowe”.
Współczesne marki niszowe sadzą się na oryginalność i usiłują wmawiać klientowi, że liczy się wyłącznie zapach. Jasne… Koszty wyprodukowania pięknych opakowań obniżyłyby ich (i tak kosmiczne) zyski…

Mam 4 zapachy marki i bardzo się cieszę, że miałam możliwość wejść w ich posiadanie. Zdecydowanie warto było.

wwwwww

Reklamy

Butelki perfum czyli zmiany na niekorzyść…

Przeglądałam niedawno część swojej kolekcji… Ależ niektóre marki dbają o design butelki !
Niestety patrząc na rozwój branży i kierunek w jakim ona zmierza nie spodziewam się, żeby dużo butelek w ciągu najbliższych lat mnie zachwyciło. Kilkadziesiąt lat temu butelki były projektowane czasem tak samo długo jak sam zapach i dobierane do konkretnego zapachu, kilkanaście lat temu zaczął się już trend cięcia kosztów za pomocą wprowadzania na rynek całych serii jakiegoś zapachu w jednakowych butelkach (np. J’adore Diora czy Ange Ou Demon Givenchy). Od kilku lat jest jeszcze gorzej. Marki współcześnie powstające wszystkie zapachy ładują w takie same butelki, a design pozostawia wiele do życzenia, choć czasem tak wygląda jakby w ogóle nikt się nim tu nie zajął…


Oczywiście z zawartością dzieje się często to samo.To przykry „trend” w branży i pozostaje mi mieć nadzieję, że jednak jest jeszcze część marek, które postanowią iść „pod prąd” i nie patrząc na koszty będą dalej kolejne swoje zapachy wypuszczać na rynek w kolejnych indywidualnie zaprojektowanych butelkach…

Stare Domy Perfumeryjne…

Domy Perfumeryjne… Istnieją od 100 czy nawet 200 lat, nadal są na świecie szanowane, różnie układają się ich losy (jakżeby inaczej), wiele z nich jest u nas mało (lub w ogóle) nie znanych…
Czasem ich zapachy bywają dostępne u nas na rynku – albo w internecie albo w perfumeriach specjalizujących się w markach „niszowych”.
Bo te Domy Perfumeryjne to w większości przypadków tzw. „nisza”, tylko z ogromną tradycją i wnosząca swój niewątpliwy wkład w historię światowego perfumiarstwa…
Dlaczego w Polsce są mało popularne lub mało znane?
Bo nasza rodzima perfumeryjna edukacja zaczęła się tak naprawdę w latach 90-tych, kiedy do Polski po latach nieobecności wracały wielkie marki. Przez lata PRL perfumeryjne marzenia większości Polaków zaczynały się i kończyły w Peweksie, gdzie jednak nie było dużego wyboru, a i małe grono społeczeństwa było stać na zakupy w sklepach Pewex. Jeśli już, to kupowało się zapachy marek Coty czy Bourjois po 3,00-5,00 USD. Te zapachy były dostępne dla „mas”… Dlaczego tak twierdzę ? Ponieważ pamiętam, jak średnia pensja w Warszawie na początku lat 90-tych wynosiła (w przeliczeniu) ok. 30 USD (!). Natomiast zapachy luksusowych marek kosztowały w Pewexie 30, 40 czy 60 USD. Nikt nie wydawał swojej miesięcznej pensji na zakup wymarzonego zapachu.

Penhaligons

Dlatego też zdecydowana większość ludzi poznała luksusowe zapachy dopiero z sieciowych perfumerii, które zaczęły się pojawiać się w Polsce pod koniec lat 90-tych i kiedy zmieniły się relacje cenowe a zakup luksusowych perfum zaczął być w zasięgu przeciętnego człowieka. Ale w tych perfumeriach nie ma do tej pory bardzo wielu słynnych marek…
Co więcej, perfumerie sieciowe promują na rynku inny trend… Taki, na którym łatwo i szybko zarobią…Nikt nie zadaje sobie w dzisiejszych czasach trudu, by kształtować gusty czy poszerzać horyzonty potencjalnych klientów…

Ubolewam nad faktem, że to perfumerie sieciowe i wszechobecne reklamy kształtują gusty zapachowe współczesnych 20 i 30 latków…

W zależności od ich kondycji na rynku perfumeryjnym, można zapachy słynnych Domów Perfumeryjnych kupić za małe, średnie lub duże pieniądze…

Ale w większości przypadków na pewno warto je (choćby częściowo) poznać.
Bo to te firmy kreowały modę na określone zapachy, trendy w perfumiarstwie… Kiedyś tworzyły zapachy dla królów, książąt czy słynnych osobistości, obecnie dostępne również „masom”… Ale w większości przypadków nie są masowo dostępne, bo kłóciłoby się to z filozofią tych marek…

Floris – rok powstania 1730
Creed – rok powstania 1760
L.T.Piver – rok powstania 1774
Houbigant – rok powstania 1775
Lubin – rok powstania 1798
E.Coudray – rok powstania 1822
Molinard – rok powstania 1849
Penhaligon’s – rok powstania 1870
D’Orsay – oficjalny rok powstania 1908 (pierwszy zapach stworzony przez hrabiego D’Orsay reaktywowany przez markę pochodzi z 1830!)

for_him

Wielkie marki, wspaniałe kompozycje.
Część zapachów skomponowanych przed wielu laty dalej jest przez marki produkowana, dodatkowo wchodzą na rynek nowe, nieco uwspółcześnione, ale tworzone zgodnie z koncepcją „nie dla masowego odbiorcy”.
Część zapachów przeszła „reformulację”, co jest zrozumiałe, bowiem wiele składników, z których komponowano zapachy przed 50, 100 czy 200 laty jest zwyczajnie nieosiągalnych.
Co cechuje zapachy marek ? Dla mnie wyjątkowość i klimat, którego żadne współczesne marki perfumeryjne powstające obecnie na rynku czy nawet istniejące od 20 czy 30 lat nie osiągną.
I – jak dla mnie – próby osiągnięcia wysokiego pułapu w tej branży za pomocą sztucznie windowanych cen (oraz mega udziwnionych kompozycji) współczesnym „niszówkom” nie pomogą…

Osobiście szanuję ogromnie wszystko, za czym stoi historia i tradycja. Dlatego jeśli sięgam po zapachy „niszowe” to tylko z oferty starych Domów Perfumeryjnych.

ddddd

Perfumy – pasja, hobby, uzależnienie…

Perfumy… Osobiście jestem od nich chyba uzależniona… 🙂

Każdego dnia muszę obejrzeć jakąś część swojej kolekcji, przejrzeć jakąś książkę im poświęconą, sprawdzić, czy w kilku moich ulubionych perfumeriach internetowych nie pojawił się jakiś unikat czy wyjątkowa okazja…  Nie „testuję” zapachów, nie interesują mnie próbki czy odlewki. Kupuję zapachy „w ciemno” bo poznawanie perfum to dla mnie pewnego rodzaju rytuał. Do poznania każdego zapachu musi być odpowiedni moment – czasem jest to już w dniu zakupu, czasem po kilku tygodniach a nawet… latach.

Nie przeszkadza mi fakt, że zapach , który kupiłam jakiś czas temu może mi się nie spodobać. Wtedy będzie stanowił część kolekcji i nie będzie używany. Dla mnie to nie jest problem. Problemem jest, kiedy poznany przeze mnie zapach okazuje się tak piękny, że chcę go dokupić a okazuje się, że przestał już być produkowany/dostępny . Tak też bywa. Gdy używany zapach zaczyna mnie męczyć czy nudzić, odkładam go do pudła i czeka na lepszy czas. Mając ponad 450 pełnowymiarowych butelek raczej się nie nudzę.

Mam nadzieję, że osób z takim podejściem jak moje jest jeszcze kilka bo jak na razie drażni mnie odpowiadanie na pytania : „po co Ci tyle perfum, kiedy Ty to zużyjesz”… A czy ja je muszę zużyć ? Ludzie rozumieją kolekcjonera znaczków czy książek, a nie do końca rozumieją kolekcjonera zapachów. Czy kolekcjoner znaczków zbiera je, żeby naklejać na listy ? Czy kolekcjoner monet będzie je wydawał ?

Pasjonata danej branży cieszy sam fakt posiadania.

Do używania wystarczyłoby mi spokojnie 10-15 butelek. Ale mam wielokrotnie więcej i szalenie mnie to cieszy, a każdą z butelek traktuje prawie jak „członka rodziny” 🙂

 

Louis Feraud – moda i perfumy

Louis Feraud, francuski projektant i artysta, w 1955 roku założył w Paryżu swój dom haute couture, a jego pierwsza kolekcja haute couture została przedstawiona światu w 1958 roku.
Szybko zaczął ubierać elitę Paryża. Projektował kreacje Brigitte Bardot dla wielu z jej filmów, a dla Joan Collins do serialu Dynastia. Ubierał Kim Novak i Catherine Deneuve. Wielbicielką jego projektów była żona prezydenta Francji – pani Mitterand.

Mówiono, że Louis Feraud był człowiekiem, który kocha kobiety. Rzeczywiście, sam siebie określał :”Louis Feraud, który uwielbia kobiety, Louis Feraud, który podziwia kobiety.” Tworzył zarówno kolekcje pret-a-porter jak i Haute Couture.
W 1995 roku został w podzięce za zasługi dla Francji odznaczony Oficerskim Orderem Legii Honorowej.
W latach 90-tych kreator powoli zaczął przechodzić na emeryturę (przekazując większość spraw córce oraz byłej żonie), a firma po kawałku zaczęła być przejmowana przez inne marki, m.in. Secon a później Escada.

Kreator zmarł po ciężkiej chorobie w 1999 roku, ale marka na rynku dalej istnieje.
Dom Mody Feraud wszedł do świata perfum w 1965 roku z pierwszym zapachem dla kobiet – szyprowo-kwiatowym Justine.
W 1975 powstał pierwszy zapach dla mężczyzn – Corrida. Kolejnym był wprowadzony na rynek w 1982 we współpracy z marką Avon (również szyprowo-kwiatowy) Fantasque.

Marka wprowadziła od 1965 roku na rynek perfumeryjny ponad 20 kompozycji. W Polsce są bardzo mało znane, z czego dostępny bywa zazwyczaj jedynie damski Louis Feraud Louis Feraud z 2004 roku.
Marka współpracuje m.in. z takimi perfumiarzami jak Nathalie Lorson, Ilias Ermenidis and Jean-Pierre Bethouart.

Osobiście w swojej kolekcji mam tylko jeden zapach marki – Eau des Sens w wersji EDP. Czekam na dostawę drugiego zapachu – Louis Feraud z 2004 🙂

Jest to kolejna luksusowa marka fashion, która ma w swojej ofercie zapachy ( nawet sporo), a która w Polsce jest praktycznie nieznana.

Osobiście chciałabym poznać z zapachów marki – Justine (1965), Fantasque (1982), Vivage (1984) oraz Love Story (1997). Te, które powstały za życia projektanta…

Perfumowa kraina na Facebooku…

Nie lubię mediów społecznościowych, nie znoszę ekshibicjonizmu emocjonalnego, który tam króluje. Nie rozumiem tysięcy selfie wrzucanych na strony, informacji gdzie byliśmy, co jedliśmy i co myślimy.

Ale zechciałam rozpowszechnić mojego bloga i złamałam swoje zasady unikania mediów społecznościowych.

Wszystkich, którzy chcą odwiedzić mnie na FB zapraszam…

Perfumowa kraina na FB – szukaj tutaj :

perfumowakraina

001 (Copy) (1)

Miller Harris – mało znana w Polsce marka niszowa

Miller Harris… to marka niszowa, która powstała kilkanaście lat temu. Nie lubię współczesnych marek. Nie idzie za nimi historia, która zawsze bardzo cenie i szanuję. Idzie za to za nimi „żądza pieniądza”, która w dzisiejszych czasach jest bardzo popularna…
Nic na to nie poradzę, że podchodzę do tematyki zapachów przyglądając się kompozycjom przez pryzmat marek, które je na rynek wprowadzają.

Jeśli w mojej kolekcji znajdują się zapachy współczesnej „niszy” to zazwyczaj jest to przypadek. Okazja cenowa, prezent, albo gwałtowna potrzeba kupienia czegoś nietypowego dla mnie…
Miller Harris to marka brytyjska, dość nowa, ale mająca w swojej ofercie stosunkowo dużo zapachów. Na ten moment ok. 50. Wolałabym 20, ale bardziej przemyślanych… 😉


Zapachy marki mam w kolekcji tylko dlatego, że w bdb cenach trafiłam je w outletowym Tk Maxx. Inaczej nigdy bym się nimi nie zainteresowała. Ładne ? Owszem. Ciekawe ? Na pewno. Warte swojej rynkowej ceny ? Moim zdaniem – nie. Jak większość współczesnych kompozycji.

Są w większości bardzo w stylu „unisex”, za czym ja osobiście nie przepadam. Dla mnie zapachy mają płeć, a marki niszowe zacierają te granice miedzy damskim a męskim aromatem.

Jest jednak jeden zapach, który chciałabym mieć : Noix de Tubereuse z 2003 roku.