Jak wszyscy to i ja, czyli wtórność i masówka na rynku perfumeryjnym…

Od kilku lat nie chce mi się wchodzić do perfumerii, żeby poznawać nowe zapachy. Pomijam już fakt, że wg mojej prywatnej opinii branża perfumeryjna od 2000 roku chyli się ku upadkowi. Przecież dalej funkcjonują marki perfumeryjne, które  kilkadziesiąt czy więcej lat temu miały swój początek. Nawet Guerlain, który zapoczątkował nową drogę w perfumiarstwie ma się nadal całkiem dobrze, mimo ponad 100 lat na karku…

still-life-715117_1280

Kilka starych domów perfumeryjnych nadal trzyma się na rynku, a słynni niegdyś kreatorzy mody dalej produkują (choć w mizernej ilości) swoje przeboje zapachowe sprzed lat.

W perfumeriach na rynku królują jednak nowe „wypusty”marek, które w świecie zapachów nic nowego nie odkryły i nie zapisały się niczym ciekawym w historii światowego perfumiarstwa. Nie powiem , żeby to były marne marki. Nie są, ale nie w świecie zapachów. Dziesiątki marek weszły na rynek z perfumami nie dlatego, że czują ten temat, ale dlatego, że wszyscy zapachy na rynek wypuszczają.Bo taka moda, bo tak wypada, bo jak inni to dlaczego nie ja… I tak na rynku mamy zapachy marki Nike, która powinna poprzestać na sprzęcie sportowym, mamy zapachy Mont Blanc, który ma osiągnięcia w produkcji piór i długopisów, mamy zapachy Mercedesa, który uznał, że jak ma dobre samochody to i zapachy będzie miał dobre. I tak na rynku każda marka wypuszcza własne zapachy – tylko czy powinna ? Bo moim zdaniem każdy powinien robić to w czym jest najlepszy i zajmować się tym , z czego jest znany. Firma od trampek powinna robić trampki, a marka motoryzacyjna powinna udoskonalać silniki, a nie brać się za kompozycje zapachowe. Bo nie zawsze marka doskonała czy choćby dobra w swojej branży będzie doskonałą czy dobra w innej. Zazwyczaj – nie będzie. I nawet jak zatrudnia znakomitych „perfumiarzy” to w celu czysto komercyjnym.

lily-185317_1280

Zapachy tych marek zazwyczaj niewiele wnoszą w perfumiarstwie, a ich wypusty są kupowane nie przez fanów perfum, tylko przez fanów marki, lub osoby, dla których zapachy są produktem czysto użytkowym. Podoba się to się go kupuje i używa. I tyle. Bez większej filozofii.

Szkoda, bo ja dopasowuję filozofię do zapachów. Do marek. Do całej otoczki związanej z butelką perfum, którą postanawiam nabyć czy używać.

Perfumiarstwo to sztuka, a zapachy potrafią być arcydziełem lub miernotą. Jak to w sztuce bywa. I jak to bywa są amatorzy na jedno i na drugie – wg odczuwanych potrzeb, wg gustu , wg podejścia czy wg możliwości finansowych.

Świat zapachów jest jednak bogaty,twórców zapachów wielu, a marek na rynku tysiące. I nawet z ograniczonymi zasobami finansowymi można znaleźć arcydzieło, jeśli tylko chce się w tematykę zagłębić. Niekoniecznie patrząc na wypusty rynkowe marek, które tematykę zapachów powinny sobie odpuścić.

Co jakiś czas w różnych miejscach pojawia się ranking perfum, albo lista zapachów wszech czasów. I zazwyczaj (jeśli jest solidnie opracowana) znajdują się na niej zapachy starsze, bo ze współczesnych nie ma co w ranking zapachów wsadzić…

Reklamy

Perfumerie na Majorce czyli gdzie kupować zapachy odwiedzając hiszpańską wyspę

Wróciłam z urlopu miesiąc temu, a cały czas jestem strasznie zabiegana. Pisząc jednocześnie artykuły na Trusted Cosmetics i prowadząc na nim „autorski dział” o nazwie Perfumologia  odczułam wyraźny brak czasu na własny blog. Postaram się to nadrobić.

Miało być o miejscach, gdzie maniaczka zapachowa może porozglądać się za nowymi nabytkami spędzając czas na hiszpańskiej Majorce.

Zwiedzając Majorkę nie zauważyłam na niej popularnych w Europie sieciowych perfumerii typu Sephora czy Douglas.I dobrze, bo mnie osobiście mocno się przejadły. Zarówno ze swoim asortymentem jak i zmanierowaną obsługą. Zawsze będąc za granicą szukam nowych perfumerii czy nowych sieci perfumerii. Po co mi to samo co w kraju ?

W zasadzie za każdym razem odkrywam ciekawe miejsca z ciekawymi markami czy po prostu mało w Polsce popularnymi. I to też jest ciekawe – przynajmniej dla mnie.

img_9827_resize

Na Majorce odkryłam kilka „lokalnych” sieci perfumerii. Były mniejsze niż te popularne u nas, natomiast nie znaczy to, że mniej ciekawe. Asortyment pokrywał się (jeśli chodzi o marki) z obecnymi w Polsce luksusowymi perfumeriami w ok. 60%. Oprócz tych popularnych u nas marek na półkach można było znaleźć nieco marek u nas mało popularnych, nieco marek niszowych (!) i troszkę zapachów  mało u nas znanych marek hiszpańskich.

img_9766_resize

Ja szukałam unikatów czyli starszych zapachów trudno w Polsce dostępnych oraz nowych marek, których poznanie wzbogaciłoby moją wiedzę z branży.

A jak się dobrze szuka to się zawsze coś znajdzie…

Na Majorce jest kilka hiszpańskich sieci perfumerii : Tagomago, aures, Xarig i Sirer. Są też perfumerie niemieckie Muller. Różnią się wszystkie między sobą asortymentem więc odwiedzanie każdej z nich miało sens, choć zdaniem mojego Męża może niekoniecznie…

Luksusowe marki czy marki niszowe były w cenach porównywalnych do polskich perfumerii (stacjonarnych), albo nieco tańsze. Było sporo gadżetów do zakupów, chyba ciekawszych niż u nas. Oczywiście były i promocje, które sprawiały, że zapachy stawały się odczuwalnie tańsze niż u nas. Oczywiście największy asortyment był marek hiszpańskich – Loewe, Adolfo Dominguez itp.

img_9639_resize

No i to, co mnie interesowało najbardziej – unikaty. Zapachy stare czy choćby nieprodukowane. I miałam szczęście na takie trafić – co więcej w formie „wyprzedażowej”. Bo tam wyprzedaż jest prawdziwą wyprzedażą. Cena leci o 50 czy 60%, albo jest symboliczna w stylu np. 3,99, 5,99 czy 8,99 euro za opakowanie. Wtedy zapachy wystawiane są w koszach przed wejściem i mnie zazwyczaj widząc taki kosz biło szybciej serce. Bo w tych koszach można było znaleźć zapachy, które biją na głowę te wystawiane obecnie w Sephorze czy Douglasie.

img_9795_resize

Udało mi się trafić na unikatowe zapachy Priscilli Presley, marek Marbert, Gianfranco Ferre, Gabriela Sabatini, Alessandro Dell’Acqua, Alain Delon czy Morgan.

To było super. Bo to coś innego niż pójść do perfumerii, której asortyment jest powszechnie znany i kupić jakiś współczesny zapach. Trafienie na nie produkowane już „perełki” i to na dodatek za niewielkie pieniądze dla mnie stanowi niebywałą radochę. Szczególnie dlatego, że współczesne wytwory branży perfumeryjnej mało mnie interesują.

img_9753_resize

Podróbek nie widziałam nigdzie – nawet w małych, położonych na obrzeżach miast/miasteczek perfumeriach. Na Majorkę raczej nie przylatują klienci na podróbki, więc w przeciwieństwie do Turcji, Tunezji czy Grecji nie ma tu straganów zapełnionych „Chanelami” czy „Diorami” po 4,oo euro. Nie ten klimat. I dobrze, bo nie musiałam się denerwować.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Oprócz sieciowych perfumerii, było kilka pojedyńczych, też z fajnym asortymentem i dobrymi promocjami. W stolicy Majorki był oczywiście luksusowy Dom Handlowy El Corte Ingles, którego prawie cały parter zajmowały stoiska luksusowych marek kosmetycznych i perfumeryjnych. Luksusowo i … nudno.

img_9339_resize

Jestem wyraźnie typem poszukiwacza. Im starszy zapach znajdę tym bardziej jestem szczęśliwa. Takie hobby, nic na to nie poradzę. Wolę jeździć po okolicy i szukać miejsc, w których mogę trafić rzadkie czy mało popularne zapachy, niż wylegiwać się na plaży czy przesiadywać w knajpach.

img_9935_resize

Trafiłam też przypadkowo na miejsce, które okazało się prawdziwym skarbcem unikatowych zapachów i potrafiło zaszokować swoją ofertą nie tylko mnie, ale i mojego Męża, który jest bardziej odporny na tematykę zapachów i bardziej wyważony, jeśli chodzi o emocje.

IMG_9516_resize.JPG

Nie było jeszcze urlopu (poza granicami kraju), kiedy nie towarzyszyłaby mi myśl o poszukiwaniach związanych z moja ukochaną branżą. Żałuję, że nie mam bliskiej (czy dalszej) koleżanki, która podzielałaby moją pasję. Bo o zapachach mogę mówić godzinami, a głównym odbiorcą tej mojej „paplaniny” jest mój Mąż – cierpliwy do granic wytrzymałości.

img_9755_resize

Nie wiem jak spędzają urlopy osoby uważające się za „perfumoholików” czy „perfumomaniaków”, ale osobiście nie spotkałam się jeszcze z nikim, kto na urlopie wykazywałby taką aktywność, jeśli chodzi o poszukiwania zapachowe, jak ja. Chyba los wynagradza mi moje zaangażowanie, bo potrafię za każdym razem znaleźć coś unikatowego, co wzbogaca moją kolekcję.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W kolejnych wpisach przedstawię wyjątkowe miejsce, które było niczym muzeum zapachów, a które długo zapamiętam.Mnie też długo zapamiętają, bo stłukłam butelkę pierwszego zapachu Versace i to na dodatek wersję „perfumy”. I choć obsługa sklepu nawet nie zdawała sobie sprawy co ma na półkach, to kamery uwidoczniły moją niezdarność spowodowana wyjątkową ekscytacją tym co widzę na zakurzonych półkach.

img_9644_resize

Zapraszam do lektury kolejnych wpisów. O Majorce, zapachach i nie tylko…

Popularność marek i zapachów

 

f 2

Mając sposobność rozmawiać z różnymi ludźmi o zapachach obserwuję od lat, że operują oni w rozmowie 5-6 markami, bo tyle przeciętnie przychodzi do głowy przeciętnemu osobnikowi, który stosuje na co dzień jakieś zapachy.
Oczywiście są to marki dostępne w sieciowych perfumeriach i widoczne na reklamach w elegantszych kobiecych magazynach.
Co bardziej obeznany osobnik błyśnie czasem nazwą (najpopularniejszej) marki „niszowej”.
Bo co zazwyczaj jest popularne ? To co dostępne jest w popularnych sieciówkach, co widzimy na reklamach i czego w Polsce jest Dystrybutor.
Co bardziej „wyrafinowany” użytkownik zapachów sięga po „niszę”, ale ta „nisza” w Polsce to też te kilka najpopularniejszych (tak!) marek, które wciska nam kilka wyspecjalizowanych prywatnych perfumerii. I te „nisze” nie zawsze są takie wyjątkowe – tu też rządzi kasa i polityka sprzedaży. Dystrybutora takiej „niszy”. Przy zapachach niszowych sprytne firmy działają na psychikę i gust odbiorcy wmawiając mu, że to zapachy „niszowe”, „dla wybrańców”, „wyjątkowe”, „mało popularne”, „drogie, a więc znakomite”. Powiem krótko : G… prawda.

A marek produkujących zapachy na świecie są setki. Marek słynnych, luksusowych, z bogatą historią, marek których kompozycje weszły na stałe do historii perfumiarstwa.
A u nas nie są znane lub ich znajomość jest bardzo mierna.
Czasem można je znaleźć w perfumeriach internetowych (bo te mają swoje źródła zaopatrzenia, niekoniecznie związane z oficjalnymi Dystrybutorami w Polsce). Zazwyczaj niewiele sztuk, często dość długo są w ofercie bo skoro nie są znane to mało kto zwraca na nie uwagę. A szkoda…

Nie wszystkie marki światowe weszły we współpracę z perfumeriami sieciowymi – wiąże się to z ich mniejszą popularnością wśród tzw. masowego odbiorcy, ale też i zapewne nie zależy tym markom na masowej sprzedaży jak też na sztucznym windowaniu cen – bo to charakteryzuje „sieciówki” perfumeryjne.
Wiele tych marek ma sprzedaż swoich zapachów w swoich firmowych salonach czy butikach, ale takich w Polsce nie mają. A więc wiele wspaniałych zapachów umyka uwadze przeciętnemu użytkownikowi perfum.
Żeby rozwinąć pewną wiedzę, trzeba wyjść poza perfumerie sieciowe czy drogerie i nawet te  kilka perfumerii specjalizujących się w tzw. „niszy” również nie posiada znaczącej części marek w swojej ofercie.

fragrances 1

Mało kto jednak ma czas czy nawet ochotę zagłębiać się w tematykę świata zapachów wychodząc poza wiedzę podstawowych marek czy popularnych bardziej lub mniej zapachów . Żeby posiąść wiedzę dotyczącą świata zapachów trzeba pogrzebać dokładniej w internecie, zainteresować się książkami z tej branży (są takie, nawet dużo). Tylko we współczesnym świecie wszystko jest szalenie powierzchowne, spłycone do granic możliwości.
Młodzież nie czyta lektur tylko dostępne na rynku „streszczenia”, ludzie w przeważającej większości (statystyki są nieubłagane) nie czytają zwykłych książek to jak mają wysilić się na wyszukanie na rynku i przeczytanie książek z dziedziny perfumiarstwa ?
Przecież dla 95% społeczeństwa zapach to jedynie jakiś kosmetyk do używania. Żeby ładnie pachnieć w pracy, seksownie w klubie i zmysłowo na randce. A najlepiej, zapytać na forum co kupić i zamówić w perfumerii internetowej to co inni polecą…

I tak rozwija się popularność określonych marek czy zapachów. Nasz gust kreują media i polityka Dystrybutorów marek luksusowych oraz polityka zarządów perfumerii sieciowych.

Nie dla każdego świat zapachów musi być od razu pasją, której poświęca czas, energię i pieniądze. Ludzie mają różne zainteresowania i dla niektórych butelka czy nawet kilka butelek perfum to jedynie jedne z wielu kosmetyków w łazience.

Ubolewam jednak, że spotykam czasem na swojej drodze ludzi, którzy uważają się za znawców czy koneserów, a mają tak mierne pojęcie o branży, jej markach czy słynnych kompozycjach , że aż przykre.
A przecież branża jest tak piękna i rozległa. Tylko żeby ją naprawdę poznać, trzeba czegoś więcej niż wąchania blotterów w popularnej perfumerii.

 

f 1