Halston – amerykańska marka warta naszej uwagi…

Kolejna marka o ciekawej historii, a w Polsce mało popularna bądź zwyczajnie niedoceniana. A przecież wpisana na stałe do historii mody i historii perfumiarstwa…

Halston

Założona w 1960 roku przez Roya Halstona Frowicka wzięła szturmem przemysł światowej (choć głównie amerykańskiej) mody. Zaczynający swoją karierę w świecie mody Halston skupił się początkowo na projektowaniu i produkcji kapeluszy, rozszerzając swoją działalność dość szybko na linie odzieżowe.
Halston był synonimem mody lat 70-tych. Prywatnie i zawodowo związany z masową pop-kulturą. Wśród jego przyjaciół i klientów były takie postacie jak Andy Warhol, Bianca Jagger, Elizabeth Taylor i Anjelica Huston. Zaś najsłynniejszą klientką chyba Jacqueline Kenedy.

Klat_Halston_p_110_111

Na zdjęciu : Projektant 

Kreatorowi udało się w 1975 r stworzyć jeden z najlepiej sprzedających się zapachów wszech czasów zamknięty w butelce na kształt łezki, wg projektu Elsy Peretti – Halston Halston. Twarzą zapachu została początkująca wówczas w świecie modelingu Cindy Crawford.

Halston zmarł w 1990 r, a firma od tej pory nie może znaleźć swojego miejsca w świecie mody zmieniając ciągle właścicieli i dyrektorów kreatywnych.
Jak większość firm z kręgu mody, również Halston ma sporo zapachów w swojej ofercie. Do tej pory pojawiło się na rynku prawie 20 (zarówno damskich jak i męskich).

Moimi ulubionymi (jak na razie) i posiadanymi w kolekcji są :

Halston Halston (1975)

Halston Catalyst (1993)

Halston Sheer (1998)

Halston Woman (2009)

Halston Amber Woman (2010)

900

Halston Halston (1975) – pierwszy zapach marki. Mam przyjemność mieć zarówno EDC jak i perfumy. Kompozycja szyprowo-kwiatowa.
Nutami głowy są mięta, melon, zielone liście, brzoskwinia i bergamotka; nutami serca są goździk (roślina), korzeń irysa, jaśmin, aksamitka, ylang-ylang, cedr i róża; nutami bazy są drzewo sandałowe, Żywica bursztynowa, paczula, piżmo, mech dębowy, wetyweria i kadzidło.
Zapach bardzo wyrazisty, mocny, z charakterem. Rzekłabym – soczysty. Ja go lubię i doceniam. Ma dużą projekcję, dobrą trwałość.

Halston Sheer (1998) – kwiatowo owocowy, bez wątpienia lżejszy niż Halston Halston, ale też z charakterkiem. Nie spodoba się amatorkom kwiatowo-owocowych kompozycji dostępnych obecnie masowo w perfumeriach.
Główne składniki kompozycji : kwiat jabłoni, drzewo sandałowe, bez, gruszka i piżmo.

Halston Catalyst (1993) – również z grupy kwiatowo-owocowej, ale zupełnie inny niż Halston Sheer. Zdecydowanie oryginalniejszy, mniej wyraźne nuty owocowe, bardziej wyraźne nuty zielone, cedr… Zapach fajny, ale dość dziwny i na pewno nie każdemu się spodoba.
Nutami głowy są gardenia, brzoskwinia, hiacynt i bergamotka; nutami serca są goździk (roślina), tuberoza, kwiat pomarańczy, narcyz, orchidea, jaśmin, konwalia, korzeń irysa i róża; nutami bazy są drzewo sandałowe, Żywica bursztynowa, piżmo, wanilia i cedr.

Chciałabym mieć jeszcze, oprócz tych trzech, które posiadam, mieć jeszcze w kolekcji Halston Couture (1988).

19770620-750-0-435

Mąż ma Catalyst for Men (1994) – jest naprawdę piękny. Tata ma Halston Z14 (1974) – woda idealna na codzienne okazje dla faceta 40+ (oraz starszego).

Zapachy marki można czasem w Polsce kupić i to w zadziwiająco niskiej cenie. Może dlatego, że Halston Fragrances jest obecnie w rękach koncernu Elizabeth Arden, a ten nie szaleje z cenami na rynku…
Marka jest warta poznania. Szczególnie dla tych, którzy swojej przygody z zapachami nie zaczynają i nie kończą na sieciówkach (mniej lub bardziej luksusowych).
Z męskich kompozycji na pewno zasługuje na uwagę Halston Z14 i Halston Catalyst for Men.  Halston Z-12 nieco mnie rozczarował – zarówno sama kompozycja jak i jej trwałością.

Halston jest przykładem marki luksusowej, która osiągnęła wyżyny w świecie mody a po śmierci założyciela (kreatora) coraz bardziej chyli się ku upadkowi, przechodząc z rąk do rąk bez wyraźnego pomysłu na odnowienie dawnej świetności. Dobrze chociaż, że zapachy marki dalej są produkowane i chyba nikt w nich zbyt mocno nie grzebał…

IMG_5018 (1)

 

Reklamy

Louis Feraud – moda i perfumy

Louis Feraud, francuski projektant i artysta, w 1955 roku założył w Paryżu swój dom haute couture, a jego pierwsza kolekcja haute couture została przedstawiona światu w 1958 roku.
Szybko zaczął ubierać elitę Paryża. Projektował kreacje Brigitte Bardot dla wielu z jej filmów, a dla Joan Collins do serialu Dynastia. Ubierał Kim Novak i Catherine Deneuve. Wielbicielką jego projektów była żona prezydenta Francji – pani Mitterand.

Mówiono, że Louis Feraud był człowiekiem, który kocha kobiety. Rzeczywiście, sam siebie określał :”Louis Feraud, który uwielbia kobiety, Louis Feraud, który podziwia kobiety.” Tworzył zarówno kolekcje pret-a-porter jak i Haute Couture.
W 1995 roku został w podzięce za zasługi dla Francji odznaczony Oficerskim Orderem Legii Honorowej.
W latach 90-tych kreator powoli zaczął przechodzić na emeryturę (przekazując większość spraw córce oraz byłej żonie), a firma po kawałku zaczęła być przejmowana przez inne marki, m.in. Secon a później Escada.

Kreator zmarł po ciężkiej chorobie w 1999 roku, ale marka na rynku dalej istnieje.
Dom Mody Feraud wszedł do świata perfum w 1965 roku z pierwszym zapachem dla kobiet – szyprowo-kwiatowym Justine.
W 1975 powstał pierwszy zapach dla mężczyzn – Corrida. Kolejnym był wprowadzony na rynek w 1982 we współpracy z marką Avon (również szyprowo-kwiatowy) Fantasque.

Marka wprowadziła od 1965 roku na rynek perfumeryjny ponad 20 kompozycji. W Polsce są bardzo mało znane, z czego dostępny bywa zazwyczaj jedynie damski Louis Feraud Louis Feraud z 2004 roku.
Marka współpracuje m.in. z takimi perfumiarzami jak Nathalie Lorson, Ilias Ermenidis and Jean-Pierre Bethouart.

Osobiście w swojej kolekcji mam tylko jeden zapach marki – Eau des Sens w wersji EDP. Czekam na dostawę drugiego zapachu – Louis Feraud z 2004 🙂

Jest to kolejna luksusowa marka fashion, która ma w swojej ofercie zapachy ( nawet sporo), a która w Polsce jest praktycznie nieznana.

Osobiście chciałabym poznać z zapachów marki – Justine (1965), Fantasque (1982), Vivage (1984) oraz Love Story (1997). Te, które powstały za życia projektanta…

Jean Louis Scherrer – wspaniała moda, wspaniałe zapachy…

Kolejny wpis w cyklu, w którym chciałabym się podzielić informacjami o wielkich markach, które w Polsce są zupełnie nie znane albo bardzo mało znane…Nawet trudno się dziwić, bo są to czasem marki bardzo luksusowe, na które trudno byłoby znaleźć w Polsce zbyt (przynajmniej taki, który zapewniłby Dystrybutorowi oczekiwany obrót).

Jean-Louis Scherrer

Wielka marka, wielki projektant, którego wszystkie zapachy jakie miałam okazję poznać albo uwielbiam albo szalenie lubię…

Na zdjęciu : projektant z modelką na swoim pokazie

Jean-Louis Scherrer urodził się w 1935r w Paryżu. Za młodu kształcił się na tancerza, ale uraz kręgosłupa zatrzymał rozwój jego kariery w tej branży.
W 1956 postanowił zająć się swoją drugą pasją – projektowaniem mody. Zatrudnił się w Domu Mody Dior i wspólnie z młodym Yves Saint Laurent był asystentem wielkiego kreatora. Po śmierci Diora w 1957, Yves Saint Laurent został powołany na Dyrektora Kreatywnego marki a Jean-Louis Scherrer pracował już pod jego przewodnictwem. Nie zaspokajało to jednak jego aspiracji w dziedzinie mody. Przeszedł niebawem do Domu Mody Louis Feraud, aby w roku 1962 znaleźć wsparcie znanego francuskiego milionera i przy jego pomocy otworzyć własny Dom Mody.

A branża mody zamarła z zachwytu nad talentem młodego kreatora. Jego kariera zaczęła rozwijać się błyskawicznie, a stałymi klientkami stały się szybko m.in. Jacqueline Kennedy Onassis, Sophia Loren i Raquel Welch.
Jean-Louis Scherrer miał wielki talent, a jego kreacje wywoływały prawdziwy zachwyt na pokazach Haute Couture. Nie miał jednak głowy do interesów. Wielokrotnie oszukiwany przez wspólników, dość nieporadny w świecie biznesu kreator w 1990 roku stracił swój Dom Mody, który definitywnie został zamknięty w 2008.

Jak każdy z wielkich kreatorów Jean-Louis Scherrer wprowadził również na rynek zapachy firmowane swoim nazwiskiem.

Pierwszy zapach, jaki wszedł na rynek to po prostu Jean-Louis Scherrer. Stworzona w 1979r kwiatowo-aldehydowa kompozycja jest wybitnie jedną z moich ulubionych.

Kolejnymi zapachami tego Domu Mody wyjątkowo wartymi uwagi (wg mojej subiektywnej oceny) są :

Scherrer 2 Jean-Louis Scherrer (1986)
Nuits Indiennes Jean-Louis Scherrer (1994)
Nuits de Scherrer Jean-Louis Scherrer (1994)

Ostatnim zapachem wprowadzonym na rynek – tuż przed zamknięciem Domu Mody w 2008 – był Miss Sherrer Jean-Louis Scherrer. Kwiatowo-drzewno-piżmowa kompozycja kierowana do młodych, eleganckich kobiet.

Ja zainteresowałam się marką w latach 90-tych, jak zobaczyłam reklamę jej pierwszego zapachu…Jean-Louis Scherrer Jean-Louis Scherrer.

Stałam się dość szybko jego posiadaczką, choć w tamtych latach była to nie lada sztuka.
Był wtedy dla mnie nieco zbyt poważny i zbyt surowy, ale niezaprzeczalnie piękny. 3 lata temu udało mi się kupić kolejną butelkę. Moim zdaniem nie odbiega od tak klasycznych kompozycji kwiatowo-aldehydowych jak Chanel No5 (1921), Arpege Lanvin (1927) czy Caleche Hermes (1961).

Kolejnymi, jakie weszły w moje posiadanie były : Scherrer 2Nuits Indiennes, Miss Scherrer i Immense.

Niedawno udało mi się kupić dla Męża jeden z 2 męskich zapachów wypuszczonych przez markę – S de Sherrer Homme Jean-Louis Scherrer. Zapach drzewny, piękny, bardzo zmysłowy i bardzo męski.

Mam oczy szeroko otwarte jeśli chodzi o poszukiwania zapachów marki na rynku. Kupiłabym praktycznie w ciemno każdy zapach wypuszczony pod szyldem Jean-Louis Scherrera bo jak dotąd nie było w tej marce takiego, który mi się nie podobał.

Moja kolekcja zapachów tej marki nie jest jak na razie imponująca, ale i tak się cieszę…

Jean-Louis Scherrer zmarł po ciężkiej chorobie w 2013 r. Kondolencje w mediach składali wszyscy wielcy świata mody …
Mam nadzieję, że jego starsze zapachy będzie można gdzieś jeszcze trafić, bo ostatnio ukazały się na rynku nowe…To znaczy, że ktoś ta markę dalej prowadzi…