Instagram i YouTube, a perfumowakraina…

Nie jestem zwolennikiem portali społecznościowych. Nie mam konta na Facebooku, nie interesują mnie Twitter czy Linkedin. Popieram rzeczywiste relacje ogólnoludzkie, nawet jeśli miałyby się ograniczać do niewielkiego grona osób.

W kontaktach stawiałam zawsze na jakość, a nie na ilość. Biorąc pod uwagę, że XXI wiek przyniósł ze sobą szalony rozwój Internetu, a co za tym idzie dziesiątki, setki czy tysiące miejsc, w których możemy nawiązywać relacje, moje stanowisko może wydawać się niedzisiejsze czy co najmniej dziwne. Znam jednak jeszcze kilka osób, dla których bezpośredni kontakt z jednym człowiekiem jest dalej więcej wart niż wirtualny kontakt z kilkudziesięcioma osobami.

Zakładając bloga kierowałam się m.in. potrzebą podzielenia się swoją pasją czy wiedzą z innymi osobami. I tu zaczyna się konflikt między moim stosunkiem do mediów społecznościowych, a chęcią dzielenia się z innymi moją miłością do świata zapachów czy też pasjami odkrywania skutecznych sposobów na zdrowe życie, młody wygląd i mądre podejście do wszystkiego co nas otacza.

 

 

Zdecydowałam się uaktywnić na Instagramie i YouTube.

Można mnie tam znaleźć wpisując w wyszukiwarkę : perfumowakraina (ciągiem, bez spacji między wyrazami).

Skupiłam się tam przede wszystkim na prezentacji mojej kolekcji.

Na Instagramie dodatkowo zamieszczam czasem zdjęcia moich kochanych kotów lub tego, co stanęło na mojej drodze i mnie zafascynowało.

 

 

Nie prezentuję w Internecie siebie – przynajmniej nie bezpośrednio. Nie robię „dziubków” do selfie, ani nie zamieszczam fotek pizzy, którą zamówiłam na mieście. Idiotyzmów w sieci jest i tak za dużo i niestety ich ilość w zastraszającym tempie rośnie. Pragnę prezentować to co dla mnie ważne i piękne, to co mnie intryguje lub wzrusza, to na co chciałabym uczulić wszystkich, którzy w Internecie mnie wirtualnie odwiedzą…

 

perfumowakraina

 

Pomoc dla Blanki

Między wpisami dotyczącymi wielkich marek, pięknych perfum i pielęgnacji zdrowia, chciałabym zaapelować do wszystkich ludzi o dobrym sercu o drobną pomoc. Ludzi, którzy mają świadomość jak bardzo byt czy życie zwierząt zależy od człowieka.

Drobny gest, przekazanie drobnej kwoty może pomóc w uratowaniu nieszczęśliwego, skrzywdzonego przez los czy przez złych ludzi kota, psa czy innego stworzenia, które razem z nami zamieszkuje tą planetę.

Kwota, którą spożytkowalibyśmy na ciastko, kawę czy piwo może pomóc w uratowaniu, wyleczeniu czy zapewnieniu lepszego życia żywej istocie.

Apeluję o pomoc dla koteczki Blanki – uczciwa Fundacja zbiera kwoty na żywność , leki i opiekę nad konkretnymi zwierzętami. Zafundujmy bezdomnej kotce, której chciano się pozbyć, karmę czy możliwość leczenia. Wierzę, że dobro, które dajemy innym, kiedyś do nas wraca…

Link do pomocy Blance : Pomoc dla kotki Blanki

Noworoczna pomoc bezdomnym zwierzętom czyli pokaż, że jesteś CZŁOWIEKIEM

Temat kociego czy psiego nieszczęścia przewija się w moim życiu odkąd pamiętam. Dokarmiam – ile mogę, leczę – jeśli tylko mam taką możliwość, szczepię i odrobaczam – żeby zwiększyć szanse na przeżycie, w szczególnych przypadkach – znajduję kochający dom…

Cały czas nie rozumiem, jak w XXI wieku w rozwiniętym społeczeństwie zwierzęta mogą zaznawać od ludzi tyle nieszczęścia, bólu, a nawet śmierci. Dlaczego w teoretycznie cywilizowanym świecie jest tyle przejawów bestialstwa czy bezmyślności wobec zwierząt.

Nie jesteśmy Panami tej planety, a tak często staramy się tak zachowywać. Nie jesteśmy lepsi od zwierząt – co więcej, bywamy dużo gorsi. Skutkiem tego są schroniska przepełnione bezdomnymi psiakami czy kotami, nieszczęśliwymi, chorymi, często okrutnie przez człowieka okaleczonymi.

W polskim sądownictwie stanowczo za łagodnie karze się za znęcanie się nad zwierzętami, za mało jest akcji uświadamiających potrzebę humanitarnego podejścia do naszych „mniejszych braci”.

Nadchodzi okres rozliczania się z fiskusem – w mojej rodzinie co roku przekazujemy nasz 1% na fundacje czy stowarzyszenia niosące pomoc zwierzętom.

Ale jest wiele innych sposobów wsparcia tych, którzy ratowaniu zwierząt poświęcają swój czas, trud i pieniądze.

Na blogu mam baner, po którego otwarciu ukazuje się zdjęcie psiaka i miski. Kliknięcie w miskę nic nas nie kosztuje, ale strona zbiera punkty za wejścia, które przekładają się na finansowanie karmy dla schronisk. Każdy z nas zagląda do internetu praktycznie codziennie – zaznaczajmy naszą obecność na „pustej misce”…

 

kalendarz-charytatywny-2

 

Z okazji nadchodzącego Nowego Roku 2017 Ogólnopolska Fundacja Nasze Zoo.pl wydała charytatywny kalendarz ze zwierzętami. Dochód ze sprzedaży przeznaczony jest na pomoc zwierzętom. Co ciekawe – kupujący sam wybiera, na jakie schronisko czy na jaką fundację działającą na rzecz zwierząt kwota zostanie przekazana.

Wszystkich miłośników zwierząt – a liczę, że są tacy wśród odwiedzających mojego bloga – zachęcam do kupna tego kalendarza. Ja kupię go na pewno.

… do kupienia :    Kalendarz charytatywny dla bezdomnych zwierząt

 

kalendarz-charytatywny-3_resize

 

kalendarz-charytatywny

W sesji zdjęciowej do kalendarza wystąpiło dwunastu psich i kocich bohaterów, którzy na co dzień mieszkają w schronisku.

Patron medialny :

 

Wpis nie jest sponsorowany ! Powstał z potrzeby serca i gorącej miłości do zwierząt.

Kolekcjonowanie czyli co lubimy gromadzić…

Niezaprzeczalnie moją największą pasją są zapachy i wszystko co jest z nimi związane. Ale serce mam pojemne i  oprócz zapachów wielką miłością darzę zwierzęta, a w szczególności koty. Mam koty w domu od czasów szkoły podstawowej – zawsze „dachowce” którym w taki czy inny sposób ratowałam życie i dawałam kochający dom. Teraz też w naszym domu przebywają dwa koty – przygarnięta ze schroniska kotka i znaleziony na ulicy kocurek. Oprócz tego razem z mężem ratujemy i pomagamy wszelkim bezdomniakom, które znajdą się na naszej drodze.

Ta moja miłość do kotów spowodowała, że zaczęłam zbierać figurki z kotami i kubki z kotami. Kolekcjonerstwo kłopotliwe, bo przysparza nowych elementów do odkurzania w domu, ale swoje figurki bardzo lubię. Pomyślałam, że pochwalę się kilkoma z nich na blogu…

img_4348_resize

 

img_4377_resize

 

img_4355_resize

 

img_4361_resize

 

img_4461_resize

 

img_4397_resize

 

img_4511_resize

 

img_4516_resize

 

img_4506_resize

 

img_4635_resize

 

img_4618_resize

 

img_4503_resize

 

img_4484_resize

 

img_4514_resize

 

img_4614_resize

 

img_4367_resize

Zaglądając czasem na cudze blogi nie zaobserwowałam wzmianek na temat kolekcjonowania czegokolwiek…

Sieć przepełniona jest blogami na temat gotowania i testowania kosmetyków. Jakby gówna część życia polegała na siedzeniu w kuchni lub przy stole, a w tzw.  międzyczasie na paćkaniu różnego rodzaju specyfików i rozpisywaniu się na ich temat w internecie dla wiadomości innych paćkających kosmetyki.

Kiedyś kolekcjonowało się pocztówki, znaczki, monety, zdjęcia ulubionych gwiazd kina czy muzyki. Pamiętam nawet jak ja w szkole podstawowej kolekcjonowałam papierki od czekolad. Może dlatego, że czekolada była rzadkością i jak ktoś już wszedł w jej posiadanie (szczególnie tej zagranicznej), to zostawiał papierek dla potomnych czy choćby do chwalenia się kolegom ze szkoły czy podwórka.

Teraz mało co ludzi cieszy, lub są tak zabiegani, że nie mają czasu na hobby czy rozwijanie pasji kolekcjonerskiej. A szkoda, bo moim zdaniem każde hobby czy pasja wzbogaca nas wewnętrznie i pozwala się rozwijać emocjonalnie. A rozwoju emocjonalnego ludziom ewidentnie we współczesnych czasach brakuje.

Ciężkie dni…

W ostatnim okresie ledwo daję radę…Z czym ? Ze wszystkim. w pracy, która podjęłam 4 miesiące temu, nic nie wygląda tak jak miało wyglądać. Wracam z pracy zmęczona i na nic nie mam siły. Zakupy, obiad i … już trzeba kłaść się spać, bo rano do pracy. Oczywiście dla większości ludzi to norma, ale ja do tej pory mój czas pracy miałam zorganizowany całkiem inaczej i to co mam w obecnej chwili mocno mnie męczy.

Dodatkowo od miesiąca ratujemy z mężem 5 bezdomnych kotków i mamy z tym całą masę zachodu. Leczymy je, likwidujemy pchły i świerzb, odrobaczamy, szczepimy… Łapanie bezdomnych kotków i wożenie do weterynarza to dosyć ciężka praca…

Od kilku tygodni nie mam czasu na odpoczynek, na rozrywkę, na zajęcie się sobą.

Brakuje mi czasu na wszystko… na życie też…

Za tydzień wyjeżdżamy na urlop. Wyczekiwany od dwóch lat, a więc wiążemy z nim wielkie nadzieje.

Nieco poszaleliśmy … ciepłe morze, piękne widoki… Mamy nadzieję, że nie zakłócone przez terrorystów i wybuchy bomb-pułapek. Choć rejon w jaki jedziemy raczej nie słynie z terrorystów. Jak na razie… 🙂

Nie wiem, czy przed urlopem napiszę coś na blogu czy zamieszczę jakiś artykuł na Trusted Cosmetics. Cierpię na chroniczny brak czasu.

Wczoraj zaszalałam z zakupami „starych” zapachów : Jicky Guerlain, L’Heure Bleue Guerlain, Jardins de Bagatelle Guerlain, Samsara Shine Guerlain… Cudowności… No i dla męża Equipage Hermes – coś niesamowitego (!) – i to w wersji sprzed reformulacji (!!!). Doceni ? Mam nadzieję… 🙂 Musiałam je kupić, choć nie ukrywam, że Jicky i Jardins De Bagatelle już mam. Tylko , żeby używać, musiałam mieć więcej niż jeden egzemplarz.

Nie mogę doczekać się urlopu. Po powrocie mam zamiar zamieszczać na blogu więcej artykułów i wpisów.

Trzymam kciuki, żeby ten urlop spełnił moje/nasze oczekiwania. NAPRAWDĘ go potrzebujemy…

majorka

 

Pomoc dla kotka Felixa…

Miał być wpis o Dniu Urody… Pewnie nie banalny, ale dotyczący banalnej tematyki. Jednak w międzyczasie weszłam na strony wolontariatów zwierzęcych i znowu tak bardzo zabolało mnie serce… To dobrze – myślę – to znaczy, że je mam. Coraz mniej ludzi może to o sobie powiedzieć.

Zwierzęta – nasi „młodsi bracia”. Ilu z nas zastanawia się na co dzień nad ich losem ? Niewielu. W skali globalnej – bardzo niewielu. A szkoda, bo przeżywając nasze życie powinniśmy też robić coś dobrego, bezinteresownego, w ramach naszych możliwości. A pewne możliwości ma KAŻDY z nas. Wystawienie w upalny dzień miski z wodą dla ptaków czy bezpańskich kotów lub psów.  Kupienie zamiast piwa czy lodów puszki kociego jedzenia i wystawienie go przy piwnicznym okienku. Mały gest globalnie niezauważalny, ale wielki dla tej żywej istoty, która będzie mogła napić się tej wody czy napełnić pusty brzuszek zdrowszą niż śmietnikowe resztki karmą.

Tak wiele tego nieszczęścia jest na świecie – wiele spowodowanego bezmyślną i pełną podłości działalnością człowieka…

Zaglądacie na mój blog poczytać o zapachach czy kosmetykach – poczytajcie też, proszę,  o potrzebie zwrócenia uwagi na tych, dla których nasz drobny gest znaczy więcej niż byśmy się spodziewali…

Apeluje dziś do wszystkich o dobrym sercu – wspomóżmy utrzymanie przy życiu i leczenie Felixa…

Pomoc dla Felixa

„Nie staniesz się ubogi pomagając innym”

W Dniu Urody miało być „niebanalnie”… nie wiedziałam, że aż tak „niebanalnie”…

Z okazji Dnia Urody nie kupiłam sobie nowego kosmetyku. Kupiłam nieszczęśliwemu, pokrzywdzonemu przez los kotu karmę i zawiozłam kotka z piwnicy do weterynarza, bo kuleje na przednią łapkę i bardzo płacze. Nie spędziłam tego wieczoru tak jak chciałam, ale może dzięki temu mała futrzana istotka bezdomna poczuła, że jest nas świecie ktoś, kto się nią zainteresował.

kocurek