31 stycznia 2017 – Międzynarodowy Dzień Przytulania

W tym roku Międzynarodowy Dzień Przytulania przypada 31 stycznia. Wymyślono go w Ameryce w latach 80. XX wieku, ponieważ naukowcy odkryli, że ludzie stanowczo za rzadko okazują sobie czułość i bliskość.

Ja zgadzam się z tym całkowicie.

Przytulanie to samo zdrowie :

  • wspomaga odporność organizmu
  • zmniejsza ryzyko chorób serca
  • niweluje objawy stresu.

ape-530759_1280

„By przeżyć, potrzebujemy czterech uścisków dziennie.
By zachować zdrowie, trzeba ośmiu uścisków dziennie.
By się rozwijać, potrzeba dwunastu uścisków dziennie.”

Virginia Satir

Więc przytulmy się dziś do męża, żony, mamy, taty, babci i dziadka, do przyjaciela i przyjaciółki, do naszego psiaka czy kocura…. Bo warto. I nie tylko dziś.

Reklamy

Nadchodzi kolejny Nowy Rok

Nadchodzi Nowy Rok, a wcześniej nadchodzi Sylwester. Czyli szampańska zabawa do białego rana mająca za zadanie uczcić nadchodzący Nowy Rok i zakończyć się kacem gigantem.

Najlepsze zabawy sylwestrowe miałam w liceum i w czasach studenckich oraz zaraz po studiach. Na dodatek prawie zawsze ja je organizowałam. I było super. Wszyscy deklarowali co przyniosą ze sobą, wspólnie dekorowaliśmy mieszkanie, bawiliśmy się wyśmienicie, a na koniec (zazwyczaj nad ranem) razem sprzątaliśmy. Czasem w Nowy Rok ktoś jeszcze wpadł na poprawiny, zjeść co niedojedzone, wypić co nie wypite i dokończyć porządki. I zawsze było fajnie. Nie pamiętam , żeby ludzie chlali na umór, nie pamiętam innych używek. Nie było awantur po alkoholu ani rzygania przez okno. Nikt nie wyrzucał sprzętów przez balkon i nie podpalał pod blokiem trawnika petardami.

Później miałam kilka imprez sylwestrowym w większym stylu – jakiś bal na zamku, jakaś impreza w knajpie. Czy były lepsze ? Nie. Nie były. Bo warunkiem dobrej zabawy nie jest miejsce czy menu, tylko ludzie, którzy nam na tej imprezie towarzyszą. Bliscy, sympatyczni, NORMALNI. A z tym ostatnim coraz gorzej.

Lubię się bawić, ale w dobrym stylu i z dobrym towarzystwem. Jeśli mam obchodzić Sylwestra byle gdzie i z byle kim to wolę posiedzieć w domu, napić się wina i obejrzeć dobry film (bynajmniej nie Kewina czy Szklaną pułapkę).

Nadchodzącego Sylwestra spędzimy z Mężem w domu.  Jak od lat. Co roku zastanawiamy się nad wyjściem do jakiegoś lokalu czy nad wyjazdem w ciekawe miejsce, ale jakoś tak wychodzi, że siedzimy w domu. I tak naprawdę – nie żałuję. Mam dobry „lokal’ i najlepsze towarzystwo na świecie -mojego Męża.

Przystroimy mieszkanie, zapalimy lampki i świece, przygotuję coś fajnego do jedzenia, schłodzimy dobre wino i szampana…W odtwarzaczu DVD znajdzie się jakiś dobry film.  Wejdziemy w Nowy Rok może mniej uroczyście niż większość ludzi, ale pewnie – jak zazwyczaj – nie będę tego żałować.

2017

Zapachy spod choinki czyli nowości w kolekcji perfum

Święta, Święta i… po Świętach…

Szybko minęły i niekoniecznie tak, jakby niektórzy z nas sobie życzyli. Moje też mogły obyć się bez kilku epizodów, ale nie na wszystko mamy wpływ.

Pod choinką za to było miło jak zwykle. Nasz zwyczaj zaopatrywania się w prezenty świąteczne już dwa-trzy miesiące przed świętami powoduje, że jesteśmy w stanie troszkę tego nagromadzić i nie jest to jednorazowym obciążeniem finansowym.

Wśród znalezisk spod choinki na uwagę zasługuje sporo rzeczy, ale dla tego bloga najważniejsze są oczywiście zapachy. Szczególnie takie, które zaliczyłabym do grupy popularnie zwanej : zapachy wszech czasów (a może „zapachy wszechczasów” ?).

Wszystkie zapachowe prezenty są od Męża, bo rodzice niekoniecznie się w tematyce orientują (choć sami zapachów oczywiście używają). Jeden z egzemplarzy został kupiony przez mojego Małżonka jeszcze na Majorce i zachowany na gwiazdkową okazję.

img_0486_resize

img_0493_resize

 

Emanuel Ungaro Senso (lata 80. XX wieku)

Fendi Furiosa (2014)

Miniaturka Anna Sui Secret Wish (2005)

Miniaturka Gucci Flora (2009)

Enrico Coveri Firenze (1993)

Lange Opera in Paris (2015)

L’Occitane Verveine (2003) – perfumy w żelu, dosyć interesująca opcja

… nie ukrywam, że najciekawsze są dla mnie Senso i Firenze. Bo i unikatowe i z okresu dobrego perfumiarstwa.

img_0535_resize

I jeszcze elegancki zestaw sześciu miniatur niszowej marki L’Artisan.

Największy problem to pomieszczenie mojej kolekcji w naszym mieszkaniu, ale bylebyśmy większych problemów nie mieli… 🙂

Wigilia 2016

I nadeszła kolejna Wigilia. Jak ten czas leci, szybciej chyba, niż byśmy sobie życzyli.
Więc starajmy się go nie marnować – w końcu jest określona ilość Wigilii w naszym życiu…

Chciałabym wszystkim, którzy zaglądają na te strony złożyć najserdeczniejsze świąteczne życzenia.

Niech ta Wigilia i następujące po niej Boże Narodzenie będą dla was czasem szczególnym, pełnym miłych chwil, ciepłych wzruszeń, pozytywnych przemyśleń.
I jeśli nawet ten wyjątkowy świąteczny czas nie będzie taki jak sobie wymarzyliście to pamiętajcie, że za rok są kolejne święta. I może wtedy będą świętami waszych marzeń.

 

christmas

Nadchodzą Święta…

Niebawem wigilia, a mnie nachodzi coraz więcej różnego rodzaju refleksji…Jak co roku. I powiększają się różnego rodzaju większe czy mniejsze  frustracje. Też – jak co roku. Zaczęłam się zastanawiać nad tym, co zmieniało się u ludzi (znanych mi lub nie) w wigiliach w ciągu ostatnich lat. Co z tych zmian akceptuję bez problemu, a które mi ewidentnie przeszkadzają.

christmas

Choinka… Kiedyś gościła w domu świeża, „prawdziwa”, roztaczając wokół zapach igliwia i klimatycznie osypując się na podłogę. Od lat wszędzie widuję sztuczne choinki, plastikowe arcydzieła chińskiej produkcji, których aromat raczej nie przypomina tego rodem z lasu. Dwa lata temu  udało mi się kupić choinkę z napisem „made in Poland’ i mało nie popłakałam się ze wzruszenia. Z drugiego końca pokoju wygląda prawie jak naturalna no i nie wali nadmiernie poliuretanem. Jest ok, biorąc pod uwagę, że kiedyś trzeba było wynieść z domu obeschnięty i osypany choinkowy drapak na śmietnik, co dla mnie nigdy nie było miłe bo kojarzyło się z przemijaniem.

Ozdoby choinkowe… kiedyś bombki były szklane, na choince gościły cukierki czy pierniki. Ależ było fajnie…szczególnie dla dzieci. Co prawda po świętach choinka miała podejrzanie mało ozdób, ale za to takie „cukierki prosto z krzaka” smakowały wyśmienicie. I jakże to było świąteczne.
Teraz na rynku praktycznie nie uświadczysz szklanych bombek. Sklepy przed świętami zalegają pudełka z plastikowymi ozdobami „made in China” (jakżeby inaczej), z daleka wyglądającymi może i całkiem nieźle, ale pozbawionymi klimatu, kojarzącymi się raczej z przemysłem nastawionym na szybki (i duży) zysk niż ze świąteczną tradycję.
Więc mamy takie plastikowe święta „made in china” – przynajmniej jeśli chodzi o przystrojenie domu. Często do kompletu pod choinką także zalegają mało wymyślne upominki „made in china” – dobrze, jak nie radioaktywne. No, ale to już kwestia indywidualnego podejścia ludzi do tematu robienia bliskim prezentów.

Potrawy świąteczne – osobiście wolę kilka potraw za to zrobionych w domu, niż zaserwowanie 12 potraw przy korzystaniu z cateringu (jeśli kogoś na to stać) czy gotowych potraw z Biedronki.

christmas-2
To nie media mają robić- to my sami powinniśmy tworzyć w naszych domach i naszym otoczeniu klimat świąt. I choć jesteśmy często zmęczeni, zabiegani, a nasze mamy nie mają siły na kuchenny rozgardiasz łączmy siły w przygotowaniach. Niech będzie na stole mniej smakołyków, ale naprawdę przygotowanych rodzinnie i domowo. Tak zawsze sobie to wyobrażałam. Ale coraz więcej ludzi patrzy na tą kwestię pod kątem wygody. Z jednej strony trudno się dziwić, ale z drugiej strony… no, ja się dziwię.

I coś co od kilku lat nie daje mi spokoju przed świętami…
Kartki z życzeniami. Kolorowe, bardziej czy mniej kiczowate, czasem z dołączonym małym opłatkiem, czasem z pozytywką. Kiedyś były na porządku dziennym. Rodzina wysyłała rodzinie, znajomi znajomym. Były elementem tradycji – znakiem, że ktoś o nas myśli i pamięta.
Ostatnią kartkę z życzeniami świątecznymi dostałam kilkanaście lat temu. Od taty, który akurat w czasie świąt przebywał za granicą.
A później … już nic.
Jakiś czas temu były modne kartki wirtualne, w których wysłanie trzeba było jeszcze włożyć nieco wysiłku. Znaleźć taką w internecie, wypełnić i wysłać. No, 10 min co najmniej…
No i mieć nadzieję, że ktoś, do kogo ją wysyłamy będzie tkwił przed świętami czy w święta przed komputerem i ją odbierze.

Od kilku lat nastąpiła era sms z życzeniami. Dla mnie opcja o tyleż bezmyślna co niezrozumiała. Kretyńskie, świąteczne wierszyki w stylu „rymów częstochowskich” przesyłane sobie masowo i hurtem. Forma nie wymagająca jakiegokolwiek wkładu – ani emocji, ani serdeczności ani wysiłku. Dostajemy od kogoś wysłany hurtem idiotyczny wierszyk i wybierając opcję „prześlij dalej’ wysyłamy go dalej. I tak dziesiątki durnych, sztucznych niby-życzeń wirują między komórkami, smartfonami czy tabletami świadcząc o zaniku emocji i zaangażowania w międzyludzkie kontakty.
Kiedyś wysłanie komuś kartki z życzeniami wymagało poświęcenia i czasu i wysiłku. Trzeba było pójść kupić kartkę, napisać ją , iść na pocztę ją wysłać. To nie było 5 sek. poświęcone na wysłanie płytkiego sms. To był czas i wysiłek, których obecnie ludziom nie chce się poświęcać na rzecz innego człowieka.
SMS z wierszykiem nie świadczy o NICZYM, oprócz tego, że ktoś ma nas na liście adresatów.
Jestem jedyną osobą, którą znam, a która od lat wysyła kartki z okazji świąt. Takie prawdziwe. Z papieru i ze znaczkiem. Tradycyjne.Ale znam już coraz mniejsze grono tych, do których wysłanie takiej kartki ma sens.

W przeddzień wigilii, kiedy niebawem zaczną kursować między ludźmi wierszyki świąteczne o znikomej wartości emocjonalnej chciałabym zaapelować do wszystkich zwolenników tej formy.
Zamiast wysłać durnego sms do wszystkich z posiadanej listy adresatów, spersonalizujcie chociaż takiego sms (tak, wiem, to czas), albo najlepiej po prostu sięgnijcie za telefon i zadzwońcie (tak, wiem, to czas).
Takie 2-3 wykonane telefony mają większą wartość niż 100 wysłanych hurtowo sms-ów.

Każdego dnia robimy dziesiątki rzeczy nie wnoszących nic ani w nasze życie ani w życie innych osób.
Może przy okazji świąt warto się zastanowić nad tym, jakie mamy relacje z innymi ludźmi i czy nie warto przełożyć jakości nad ilość.

christmas-1673561_1280