Stare reklamy perfum…

Nie jest nowością dla nikogo zaglądającego na mój blog czy czytającego moje posty, że jestem miłośnikiem zapachów (oględnie mówiąc) – starszych. Nie mówię już o prawdziwych starych kompozycjach typu Mitsouko Guerlain (1919) czy Tabu Dana (1932), które uwielbiam.

old-0

Lubię zapachy z lat 70-ych, 80-tych i 90-tych. Po 2000 roku – może kilkanaście zwróciło moją prawdziwą uwagę i sprowokowało zakup (niekoniecznie dlatego, że uważam je za wybitne).
Tak samo lubię filmy z wielkimi gwiazdami ekranu. Gwiazdami , a nie aktorami. Elizabeth Taylor, Audrey Hepburn czy Cary Grant. Bardzo lubię filmy z okresu „wielkiego Hollywood”. Tak jak współczesne zapachy różnią się od starych, tak współczesne filmy różnią się od starszych. W ten sam sposób. Brakiem głębszej treści i klimatu, pobudzającego prawdziwe emocje.

old-4

Do obszaru życia związanego ze zmysłami podchodzę emocjonalnie, do spraw przyziemnych i bytowych wręcz przeciwnie. Ale przecież życie składa się z różnych kwestii…

Różnice wynikające z okresu powstania dotyczą nie tylko samych zapachów, ale i ich reklam.
Jak można się domyślać, wolę starsze. Niekoniecznie bazujące na seksie czy karierze, czym zajmuje się współczesna reklama perfum.
Niedopowiedzenie, sugestia, klimat…. To było charakterystyczne dla starych reklam. Więcej było rysowanych niż fotograficznych, co też (dla mnie) było ciekawe.

pld-3

Współczesne reklamy kipią seksem, przedstawiają twarze znanych aktorów czy celebrytów, osiłków i biznesmenów. Sugerują : używaj tego zapachu, a będziesz …
– jak gwiazda ekranu
– jak napakowany sterydami macho
– jak wyglansowany biznesmen
– jak seksowna (bliżej nieokreślona) laska

A bo ja wiem ?!
Do mnie to nie trafia…

old-1

Lubię reklamy sprzed lat. Nie stawiają kropki nad „i” i to mi się w nich podoba.
I – nie czarujmy się – wymagały od autora włożenia więcej sztuki i wysiłku niż komputerowo przerobiona buźka gwiazdy czy komputerowo napakowane bicepsy osiłka…

old 2.jpg

Seks w reklamach perfum

Jak to z blogami bywa, jedne wpisy są bardziej obiektywne inne mniej. Pora chyba nadeszła na jeden z tych mniej obiektywnych – seks w reklamach perfum…

Nie sięgnęłam po ten temat dlatego, że specjalnie mnie pociąga. Raczej dlatego, że coraz więcej reklam bazuje na nagości i seksie.
Seks dobrze się sprzedaje – nie jest to specjalne odkrycie. Tak było, jest i zapewne będzie.
Jak czytałam naukowcy nie do końca zgadzają się z twórcami reklam i firmami, które chcą osiągać zwiększone obroty bazując na reklamach przesyconych nagością i seksem, ale badania badaniami, a rzeczywistość rzeczywistością.

gucci

Mój stosunek do reklam o wyraźnym podtekście seksualnym jest raczej negatywny. Dlaczego ? Bo lubię, jak pozostawia mi się pole dla wyobraźni. Bo takową mam. Kilkadziesiąt lat temu większość reklam odwoływała się do wyobraźni, podtekst był ledwo zauważalny, a twórcy reklam musieli wykazywać się talentem , by pobudzać ludzką wyobraźnię.

Teraz jest łopatologia w stylu : „patrz potencjalny kliencie, jak będziesz używał tego zapachu to będziesz atrakcyjny, seksowny, twoje życie erotyczne nabierze rozpędu a od płci przeciwnej nie będziesz się mógł opędzić”. No, sama nie wiem… Jeśli moja atrakcyjność i powodzenie u płci przeciwnej miałyby bazować na perfumach, jakich używam, to naprawdę musiałabym mieć mizerne zdanie na swój temat i musiałabym oczekiwać, że facet, który na mnie poleci będzie miał rozwinięty głównie zmysł węchu, a nie komórki mózgowe.
Mnie osobiście to nie pasuje.

lambre_resize

Zresztą zapach jest dodatkowym elementem związanym z naszą osobą – nie głównym. A odbiór samego zapachu to sprawa indywidualna. Jednej osobie zapach może wydawać się seksowny, a innej ten sam może wydawać się odpychający. Patrząc na reklamę i kierując się jej seksualnym przekazem wcale nie musimy wzbudzić zainteresowania czy pożądania osoby, u której chcemy taki efekt wywołać.
Ale obecne czasy charakteryzują się mocno powierzchownym odbiorem pewnych rzeczy. Chcąc zwiększyć naszą atrakcyjność nie zastanawiamy się nad sobą, tylko nad elementami powierzchownymi dającymi efekt krótkotrwały, czyli w momencie, w jakim stosujemy te elementy. Do mnie to nie trafia. Tak jak oczekiwanie, że użyty zapach uczyni nas bardziej atrakcyjnymi dla otaczających osób. Rewolucji zapewne tu nie będzie… Należałoby pamiętać, że to tylko reklama mająca na celu wyciągnięcie od nas kasy.
Kierując się przy zakupach reklamami, jakie nam się serwuje, przestajemy zwracać uwagę na to, co nam pasuje, tylko dajemy sobie wmówić, że kupując ten a nie inny produkt będziemy odbierani zgodnie z obrazem, jaki widnieje na reklamie.
Ale facet z brzuszkiem i łysinką oraz inteligencją średnio dojrzałej dyni nie stanie się demonem seksu i Adonisem jak użyje Bang Marca Jacobsa, choć nagi Jacobs na reklamie zapachu wygląda całkiem nieźle.

Panna z cellulitem i wałkami na brzuszku nie stanie się nagle Afrodytą, gdy spryska się Black Orchid Toma Forda.

jacobs

Marząc o atrakcyjności powinniśmy skupić się na sobie, a nie na wydawaniu pieniędzy tam, gdzie sugerują nam reklamodawcy.
Czasami mam wrażenie, że twórcy reklam traktują potencjalnego klienta jak zwykłego idiotę…

Lubię ładnie pachnieć, lubię zbierać komplementy z tytułu użytego zapachu, ale nie demonizuję tej kwestii. To TYLKO perfumy.
A wydaję pieniądze na te, które są moim zdaniem ładne czy wyjątkowe, pasują do mnie czy do sytuacji, nie na te, których reklamy sugerują, że określony zapach spowoduje intensywny wzrost mojej atrakcyjności…

tom ford

Znaki towarowe, zdjęcia i nazwy firm zostały użyte w celach informacyjnych.

Reklamy bez twarzy…

Nie jestem podatna na reklamę. Zazwyczaj reklamy powodują u mnie reakcje przeciwne do tych, jakie chciałby osiągnąć reklamodawca…
Współczesne reklamy bywają nachalne, agresywne, przekłamane czy wręcz po prostu głupie.

Reklamy czysto wizualne to nieco inna kwestia. I skupiłabym się w tym wątku na reklamach zapachów…
Jak dla mnie powinny pobudzać wyobraźnię i tak bywało w reklamach sprzed lat. Podsuwały kierunek, ale odbiorca obrazu miał jeszcze wiele pola manewru dla uruchomienia komórek mózgowych…

first

Reklamy, które mamy okazję oglądać w ostatnich latach odwołują się raczej do najprostszych instynktów.
Czy zakładają, że w dzisiejszych czasach szkoda nam czasu na myślenie i trzeba podsuwać nam gotowe rozwiązania ?

Zatrudnianie do zdjęć reklamowych znanych gwiazd czy celebrytów, lub po prostu określony typ kobiet czy mężczyzn ma nam – w przypadku zapachu – sugerować idealnego odbiorcę lub przedstawiać wizję, z kim będziemy się utożsamiać używając danego zapachu…

Nie lubię takich reklam. Dlaczego ? Bo lubię myśleć. Bo moja wyobraźnia funkcjonuje całkiem dobrze i nie trzeba podsuwać mi gotowych rozwiązań.
Dodatkowo – jeśli nie lubię pewnego rodzaju faceta, to reklama zapachu z takim gościem na zdjęciu, odstręczy mnie od chęci poznania tego zapachu.
Jeśli nie lubię danej gwiazdy czy celebrytki, to moje nastawienie będzie równie negatywne do samej kompozycji przez nią reklamowanej… a przecież może mogłaby mi się spodobać ?

chamade-guerlain-perfumes

Oczywiście inaczej wygląda ta kwestia, jeśli mamy do czynienia markami „celebryckimi”. Taka Celine Dion zakładając własną markę chciała reklamować również siebie samą. Tak jak i Britney Spears czy inna upadająca czy też nie gwiazda lub gwiazdka. Oni reklamując zapach reklamują siebie samych a więc zazwyczaj na zdjęciach reklamowych kompozycji przez nich firmowanych są ich twarze…Ale to nieco inna kwestia.

Kilkadziesiąt czy kilkanaście lat temu bardzo dużo reklam było bez „twarzy” – twarze gwiazd czy napakowanych osiłków nie przysłaniały samego zapachu. I dlatego też kiedyś taką wagę przywiązywano do pięknych opakowań. Zapach miał się sprzedać sam z siebie – swoją większą czy mniejszą wyjątkowością i butelką, która powodowała, że chciało się powąchać zawartość.
A teraz ?
Na pierwszym planie znana twarz, a co najmniej pociągająca ….Tak jakbym miała kupować Gwyneth Paltrow zamiast zapachu Hugo Boss. Nie lubię Gwyneth Paltrow i nie mam specjalnie ochoty zapoznawać się z ostatnimi zapachami marki.

To tak jak częściowo rozebrana kobieta jest o wiele bardziej pociągająca niż całkowicie naga (badania!).
Lubię przestrzeń wolną dla myśli, dla wyobraźni.

Osobiście wolę reklamy „bez twarzy” – wymagają większej wyobraźni i kunsztu od twórców takich zdjęć niż efektowne przedstawienie super laski zmodyfikowanej photoshopem…
Może w moim stanowisku przejawia się kolejny raz mój sentyment do lat minionych, mniej komercyjnych, wrażliwszych, gdzie na pierwszym miejscu nie były zawsze i tylko pieniądze. Gdzie np. sprzedając zapach czy biżuterię sprzedawano również piękno i marzenia.
Teraz biżuteria w stylu złoty drut opleciony rzemieniem jest na fali, a luksusowe zapachy potrafi się nam serwować w butelkach, jakie na pewno ozdobą toaletki nie będą…

vent-vert-pierre-balmain-0746

Znaki towarowe, zdjęcia i nazwy firm zostały użyte w celach informacyjnych.