Coco Chanel o perfumach…

„Widzi pan, perfumy powinny być jak wymierzony policzek, żeby nie zastanawiać się godzinami czy one pachną, czy nie. Muszą być szlachetne, a to, co nadaje im moc, kosztuje masę pieniędzy. „

(Coco Chanel)

Coco Chanel, couturière française. Paris, 1936.     LIP-6958-104

Reklamy

Perfumy w czarnych butelkach…

Perfumy w czarnych butelkach… Zauważyliście, że ten kolor zazwyczaj pociąga za sobą zapach ciężki, zmysłowy, intrygujący ? Lubię zapachy z czarnych butelek. Prawie nigdy nie są banalne… Lubię czarny kolor… W zasadzie to dominujący kolor w mojej szafie i na moich półkach (czarnych mebli zresztą). Jeśli miałabym wybierać zakup zapachów w ciemno po kolorze ich butelek stawiałabym na czerń, a zaraz później na ciemną czerwień.

Jeszcze nigdy nie zawiodłam się na zapachu z czarnej butelki. Habanita Molinard, Salvador Dali Parfum, Night Judith Leiber, Arpege Lanvin, Fantastique Louis Feraud, Explosive Etienne Aigner, Alaia Alaia…. Nie wszystkie są ciężkie, choćby Silences Jacomo, ale wszystkie są „jakieś”…

Butelka jest dla mnie nieodłącznym elementem zapachu, jaki zawiera. Powinna być dobrze dopasowana, nie tylko pod względem formy, lecz również koloru…Dlatego też nie lubię u współczesnych marek niszowych ładowania wszystkich zapachów w takie same butelki – zazwyczaj proste, ekonomiczne, byle jakie…

„Perfumy. Stulecie zapachów.” Lizzie Ostrom czyli wielkie rozczarowanie

„Perfumy. Stulecie zapachów.” Lizzie Ostrom. (cena rynkowa ok. 45,00, cena w księgarniach internetowych ok. 30,00)

Czekałam, aż ukaże się w księgarniach bo zapowiedzi wyglądały interesująco.

I jakie wrażenia ?

Wielkie rozczarowanie. Na polskim rynku książek o perfumach jest niewiele i niestety nic nie wskazuje na to, żeby było ich więcej. Szkoda, że jeśli się już pojawiają, są to pozycja o co najmniej przeciętnej merytorycznie treści napisane przez amatorki. Lizzie Ostrom to 33-letnia amatorka, miłośniczka perfum. Jakich wiele. Ale postanowiła napisać książkę o perfumach.
Cóż : „pisać każdy może”. Aktorzy wydają książki kucharskie, a celebryci poradniki o zdrowym stylu życia czy dietach.
Treść książki autorka oparła na obecnych na rynku wydawnictwach (większość z nich mam w swojej biblioteczce), na popularnym portalu fragrantica (na którym mamy sporo błędów merytorycznych) i na kilku blogach o perfumach. Książka pozbawiona jest ilustracji czy zdjęć (bo taniej), oparta jest na cudzych wnioskach czy przemyśleniach i na subiektywnych informacjach czy recenzjach z prywatnych blogów. Nie opiera się ani na rozmowach z osobami z branży, ani na rozmowach ze specjalistami w tej dziedzinie. Informacje są zdawkowe, podane w formie lekkiej (niby humorystycznej). Co więcej – znalazłam w niej poważne merytoryczne błędy. Może to dobra pozycja dla tych, którzy nie mają pojęcia o branży perfumeryjnej. Pozostałym – nie polecam.

Co więcej – polski autor okładki nie miał pojęcia o zawartości książki. Zobrazował ją ilustracjami zapachów z okresu 2000-2016. A książka poświęcona jest zapachom z okresu 1900-1999. Zauważy to każdy miłośnik perfum. Wydawca jednak również nie miał pojęcia o tym co wydaje, bo tego nie zauważył.

Zazwyczaj kupując książki tego typu sprawdzam informacje o autorze, literaturę źródłową, „podziękowania”. To informacje , które pozwolą potwierdzić wartość treści zawartej w książce. W tym przypadku nie miałam takiej możliwości, bo zamówiłam książkę zanim weszła na rynek.

Podsumowując ? Wg mojej opinii zakup można sobie darować.

TrustedCosmetics – portal, na który warto zajrzeć…

Mam określone zainteresowania i lubię poszerzać wiedzę w ich zakresie. Internet umożliwia poszerzanie tej wiedzy w sposób nieomalże nieograniczony. Niestety napakowany jest również głupotą, wulgaryzmem czy pseudo-informacjami, które tylko wprowadzają zamieszanie. Oprócz wiarygodnych stron, na których zawarte są wiarygodne informacje, bez przerwy powstają strony, na które zwyczajnie szkoda czasu. Nieprofesjonalne, kiepsko moderowane, na których każdy kto ma ochotę może zamieszczać różnego rodzaju wpisy,  niezależnie od tego czy maja one jakikolwiek sens czy sensu tego są pozbawione.

Kocham perfumy i wszystko co jest z nimi związane, moim źródłem wiedzy nie są jednak fora czy grupy na FB, tylko strony producentów, archiwa, literatura związana z branżą…. Szukam źródeł wiarygodnych i na takich opiera się moja pasja czy hobby.

Interesuję się tematyka kosmetyczna, pielęgnacji czy dbania o zdrowie – jak większość kobiet. Może ja interesuję się bardziej, niż przeciętna kobieta, bo odczuwam potrzebę rozwijania każdego zagadnienia i drążenia tematyki na wskroś…

Znalazłam 1,5 roku temu portal, który dopiero się rozwijał. Zainteresował mnie na tyle, że postanowiłam w tym rozwoju uczestniczyć. Założony przez młodą dziewczynę o dużym zacięciu i głowie pełnej pomysłów. Dobrze prowadzony, administrowany i moderowany na bieżąco. To ważne, bo nikt nie wrzuca na niego śmietnika informacyjnego.

Na stronach można poruszać się łatwo, bo są logicznie skonstruowane. Tematyka interesująca, informacje wiarygodne, częste konkursy z nagrodami, „wyzwania” dla blogerek i czytelniczek… Nagrody za aktywność, których przyznawanie jest czytelne i jasne dla odwiedzających portal.

Prowadzę na nim dział Perfumologia, gdzie staram się laikom przybliżyć tematykę związaną z szeroko pojętym światem zapachów…

Jeśli ktoś szuka wiarygodnych i interesujących informacji dotyczących pielęgnacji, dbania o zdrowie, zdrowego stylu życia czy zapachów – zapraszam na strony portalu TrustedCosmetics

TrustedCosmetics

Jean Louis Scherrer – wspaniała moda, wspaniałe zapachy…

Kolejny wpis w cyklu, w którym chciałabym się podzielić informacjami o wielkich markach, które w Polsce są zupełnie nie znane albo bardzo mało znane…Nawet trudno się dziwić, bo są to czasem marki bardzo luksusowe, na które trudno byłoby znaleźć w Polsce zbyt (przynajmniej taki, który zapewniłby Dystrybutorowi oczekiwany obrót).

Jean-Louis Scherrer

Wielka marka, wielki projektant, którego wszystkie zapachy jakie miałam okazję poznać albo uwielbiam albo szalenie lubię…

Na zdjęciu : projektant z modelką na swoim pokazie

Jean-Louis Scherrer urodził się w 1935r w Paryżu. Za młodu kształcił się na tancerza, ale uraz kręgosłupa zatrzymał rozwój jego kariery w tej branży.
W 1956 postanowił zająć się swoją drugą pasją – projektowaniem mody. Zatrudnił się w Domu Mody Dior i wspólnie z młodym Yves Saint Laurent był asystentem wielkiego kreatora. Po śmierci Diora w 1957, Yves Saint Laurent został powołany na Dyrektora Kreatywnego marki a Jean-Louis Scherrer pracował już pod jego przewodnictwem. Nie zaspokajało to jednak jego aspiracji w dziedzinie mody. Przeszedł niebawem do Domu Mody Louis Feraud, aby w roku 1962 znaleźć wsparcie znanego francuskiego milionera i przy jego pomocy otworzyć własny Dom Mody.

A branża mody zamarła z zachwytu nad talentem młodego kreatora. Jego kariera zaczęła rozwijać się błyskawicznie, a stałymi klientkami stały się szybko m.in. Jacqueline Kennedy Onassis, Sophia Loren i Raquel Welch.
Jean-Louis Scherrer miał wielki talent, a jego kreacje wywoływały prawdziwy zachwyt na pokazach Haute Couture. Nie miał jednak głowy do interesów. Wielokrotnie oszukiwany przez wspólników, dość nieporadny w świecie biznesu kreator w 1990 roku stracił swój Dom Mody, który definitywnie został zamknięty w 2008.

Jak każdy z wielkich kreatorów Jean-Louis Scherrer wprowadził również na rynek zapachy firmowane swoim nazwiskiem.

Pierwszy zapach, jaki wszedł na rynek to po prostu Jean-Louis Scherrer. Stworzona w 1979r kwiatowo-aldehydowa kompozycja jest wybitnie jedną z moich ulubionych.

Kolejnymi zapachami tego Domu Mody wyjątkowo wartymi uwagi (wg mojej subiektywnej oceny) są :

Scherrer 2 Jean-Louis Scherrer (1986)
Nuits Indiennes Jean-Louis Scherrer (1994)
Nuits de Scherrer Jean-Louis Scherrer (1994)

Ostatnim zapachem wprowadzonym na rynek – tuż przed zamknięciem Domu Mody w 2008 – był Miss Sherrer Jean-Louis Scherrer. Kwiatowo-drzewno-piżmowa kompozycja kierowana do młodych, eleganckich kobiet.

Ja zainteresowałam się marką w latach 90-tych, jak zobaczyłam reklamę jej pierwszego zapachu…Jean-Louis Scherrer Jean-Louis Scherrer.

Stałam się dość szybko jego posiadaczką, choć w tamtych latach była to nie lada sztuka.
Był wtedy dla mnie nieco zbyt poważny i zbyt surowy, ale niezaprzeczalnie piękny. 3 lata temu udało mi się kupić kolejną butelkę. Moim zdaniem nie odbiega od tak klasycznych kompozycji kwiatowo-aldehydowych jak Chanel No5 (1921), Arpege Lanvin (1927) czy Caleche Hermes (1961).

Kolejnymi, jakie weszły w moje posiadanie były : Scherrer 2Nuits Indiennes, Miss Scherrer i Immense.

Niedawno udało mi się kupić dla Męża jeden z 2 męskich zapachów wypuszczonych przez markę – S de Sherrer Homme Jean-Louis Scherrer. Zapach drzewny, piękny, bardzo zmysłowy i bardzo męski.

Mam oczy szeroko otwarte jeśli chodzi o poszukiwania zapachów marki na rynku. Kupiłabym praktycznie w ciemno każdy zapach wypuszczony pod szyldem Jean-Louis Scherrera bo jak dotąd nie było w tej marce takiego, który mi się nie podobał.

Moja kolekcja zapachów tej marki nie jest jak na razie imponująca, ale i tak się cieszę…

Jean-Louis Scherrer zmarł po ciężkiej chorobie w 2013 r. Kondolencje w mediach składali wszyscy wielcy świata mody …
Mam nadzieję, że jego starsze zapachy będzie można gdzieś jeszcze trafić, bo ostatnio ukazały się na rynku nowe…To znaczy, że ktoś ta markę dalej prowadzi…

 

Byblos – włoska moda i perfumy…

Kolejna marka, którą lubię i miałam okazję spotkać się z nią po raz pierwszy w latach 90-tych w trakcie pobytu za granicą.
Włoska marka luksusowa, której w Polsce można czasami spotkać jakieś zapachy, a i to niewiele…Szkoda.
Mają super ciuchy tylko w cenach mocno „osłabiających”, jeśli nie trafi się na jakąś mega wyprzedaż posezonową…

byblos

Za rok powstania uważa się oficjalnie rok 1973, ale zaistniała wtedy jedynie jako niewielki oddział koncernu Genny SpA.
Jednym z pierwszych stylistów tworzących pierwsze linie marki był młody Gianni Versace.
Ok. roku 1983 byblos zaistniało już jako niezależna spółka.
Marka skupiła się na luksusowych kolekcjach pret-a-porter, kierowanych głównie do ludzi młodszych.
Założeniem marki było wprowadzanie na rynek mody wesołej, nonszalanckiej, żywiołowej z kolekcjami mocno odświeżanymi co roku.
Inspiracją dla wielu kolekcji było zafascynowanie projektantów marki egzotycznymi krainami.

Pod koniec lat 90-tych marka zaczęła mieć problemy, zmieniała dyrektorów kreatywnych, zawieszała kolejne linie. Rynek zarzucał marce brak nowych pomysłów i marazm.
Od roku 2001 sytuacja rynkowa marki ustabilizowała się, a jej kolekcje znowu zachwycają świat mody.

Marka od początku istnienia wprowadziła na rynek prawie 40 zapachów. Są bardzo różne jeśli chodzi o wartość kompozycji, ale na kilka warto zwrócić uwagę…

Pierwszym był stworzony w 1990 roku Byblos Byblos. Kwiatowo-owocowa kompozycja, która zawojowała ówczesny rynek perfumeryjny. W nietypowej, ciekawej butelce o stonowanej kolorystyce.

Pierwszym zapachem męskim był Byblos Uomo, który wszedł na rynek w 1993.

Najciekawsze zapachy marki (wg. mojej subiektywnej opinii) to:

Byblos Byblos (1990)

Byblos Uomo (1993)

Byblos Bamboo for men (2004)

Byblos Byblos Man (2006)

Byblos In Black (2011)

Byblos Fusion (2013)

Mam pierwszy zapach marki Byblos – fascynujący, intrygujący swoistą „innością”. Zdecydowanie wart poznania. Lekki, typowo letni, w bardzo fajnej butelce.

Marka nie jest dostępna w sieciowych perfumeriach , a więc chociaż to powoduje, że nie jest powszechnie znana. Nie ma też z tego powodu sztucznie windowanych cen, a więc można w Polsce niektóre zapachy marki kupić za umiarkowane pieniądze w perfumeriach internetowych (nie wszystkie, ale czasem niektóre bywają).

Arran Aromatics – naturalne perfumy i kosmetyki

Mimo otwarcia granic wiedza większości ludzi jeśli chodzi o marki i zapachy oparta jest na tym, co serwują nam media, reklamy, perfumerie sieciowe i (rzadziej) perfumerie „niszowe”. Ale to wciąż bardzo mało…Liczących się na świecie marek produkujących zapachy jest naprawdę bardzo dużo. Nie wszystkie maja zapachy wybitne czy warte zdobycia. Ale żeby to ocenić warto cokolwiek o nich wiedzieć…

Arran Aromatics

Szkocka marka Arran Aromatics została założona w 1989 roku przez młode małżeństwo w kuchni ich domku na wyspie Isle of Arran. Małżonkowie mieli swoją wizję – chcieli stworzyć markę, która będzie wytwarzać wszelkie produkty do mycia i pielęgnacji ciała oraz zapachy, oparte na starych recepturach i na naturalnych składnikach.

W 1990 firma została przeniesiona do starego gospodarstwa mlecznego w zabytkowym Zamku w Brodick, gdzie zaczęto rozszerzać asortyment o coraz to nowe produkty. Cechą charakterystyczną marki jest ręczny wyrób i pakowanie, co jest ewenementem w dzisiejszych czasach.

I tak z roku na rok następował coraz szybszy rozwój najbardziej lubianej marki w Szkocji, z upływem czasu osiągającej popularność na całym świecie.

Pierwszymi produktami marki były mydła, produkty do pielęgnacji ciała, świece zapachowe i dyfuzory z zapachami do pomieszczeń.

W 2000 roku marka wprowadziła na rynek pierwsze perfumy damskie, a w 2002 męskie.
W 2003 roku powstała linia pielęgnacyjna dla niemowląt i małych dzieci.
W ciągu 25 lat istnienia marka wprowadziła na rynek 7 zapachów (w swoich głównych kolekcjach) – 5 damskich i 2 męskie, oraz edycję limitowaną, ekskluzywną, w której jest 10 zapachów.

Firma pozostaje firmą rodzinną – obecnie posiada kilkanaście własnych butików na terenie Wielkiej Brytanii, jej produkty można kupić dodatkowo w strefach bezcłowych na całym świecie.

Produkty marki tworzone są w kilku kolekcjach :

After the Rain
Bay Citrus
Citrus Shores
Driftwood
Eydis
Island Spa
Velvet Isle
After the Rain Noir
Apothecary
Feel Good Formulas
Pure
Hotel Blends
Maggie’s Collection

Nie we wszystkich w/w kolekcjach występują perfumy.
Istnieje też seria luksusowych zapachów o nazwie Lab Exclusives produkowanych w ograniczonej ilości : Island Rose, Rose Drops, Sumare, Blackwood…

Ja mam After the Rain Noir – wspaniały, kwiatowo-szyprowy zapach z 2011. Z tych co miałam okazję poznać chciałabym zapach Just Grapefruit z 2007. Soczysta kompozycja powodująca wręcz ślinotok…… (oczywiście jedynie wśród miłośników cytrusów).
Niedawno zmieniono nazwę zapachu z Just Grapefruit na Citrus Shores. Nie wiem, czy ta zmiana dotyczy jedynie nazwy czy również samej kompozycji…

Marka wszystko co produkuje opiera na starych recepturach i na składnikach naturalnych – również perfumy.
Warto je poznać, jeśli ktoś ceni oryginalność i naturalny styl…