pachnidelko.pl czyli asortyment, ceny, konkursy i bonusy perfumerii internetowej

Ostatnio wyraziłam na swoim bardzo niepochlebną opinię o Amfora.pl (związana z morele.net). Nie chodziło bynajmniej o produkty czy ceny, ale o skandaliczną obsługę klienta w przypadku wystąpienia reklamacji towaru. Uzasadnionej i powstałej na skutek niechlujności redagujących strony z asortymentem i braku kompetencji jeśli chodzi o opisy oferowanych produktów.

Dziś pora na opinię pochlebną.

Od kilku lat kupuję (głównie zapachy0 w polskich perfumeriach internetowych i mam co do nich mieszane opinie. Po kilku latach ograniczyłam zakupy do praktycznie 4 zaufanych miejsc. Inne odwiedzam okazjonalnie. Obecnie do tej listy dołączy pachnidelko.pl.

Kilka lat temu dokonałam dwukrotnie zakupu w tej perfumerii i byłam zadowolona. Ale ponieważ jestem klientem na zapachy unikatowe, starsze i rzadko spotykane, nie widziałam zbyt często w tej perfumerii produktów, które by mnie zainteresowały.

Niedawno trafiłam na konkursy organizowane przez perfumerię, wzięłam w nich udział i udało mi się w jednym wygrać. To spowodowało, że zaczęłam się baczniej przyglądać pachnidelku…

Przejrzałam asortyment. Spory wybór, ceny porównywalne do perfumerii, w których zazwyczaj kupuję.

Co mnie szczególnie zaciekawiło ? Marketing, który przyciąga. Konkursy organizowane na stronach perfumerii, na Instagramie i na Facebooku z atrakcyjnymi nagrodami. Zobaczyłam dziś, że na FB są co jakiś czas rozdawane czytelnikom stron pachnidelka próbki zapachów (również niszowych).

Nie mam strony na FB bo nie uznaję portali społecznościowych, ale doceniam pomysł ściągania w ten sposób uwagi na strony perfumerii. Próbka rzecz niewielka, a zawsze ktoś co jakiś czas może się ucieszyć, że ją otrzymał. A nic tak nie cieszy jak niespodziewany gift. Na stronach perfumerii na FB coś się dzieje, nowe informacje, nowe konkursy. Nie wszystkie sklepy tak mają, a w dobie ogromnej konkurencji warto takie działania docenić.

Zajrzałam na strony perfumerii. Sporo nowości, sporo marek niszowych w asortymencie. Menu strony czytelne. Wyszukiwarka sprawna. W ofercie sporo testerów w bdb cenach, szkoda tylko, ze brakuje informacji czy testery posiadają korek (często jest to dla kupującego istotne). Zawsze można dopytać, ale ostatnio jak wysłała takie pytanie nie doczekałam się odpowiedzi – może to przypadek. Na pewno to jeszcze sprawdzę…

Przy produktach jest podana ilość na stanie – to wygodne, a nie we wszystkich perfumeriach internetowych widziałam taką informację.

Co ciekawego znalazłam dziś w ofercie ?

ICEBERG PARFUM

Świetna, klimatyczna kwiatowo-owocowa kompozycja z roku 1989. Zapach w stylu vintage, więc amatorki kwiatowo-owocowych kompocików zalegających perfumerie nie będą zainteresowane. Natomiast miłośniczki klimatów z lat 80. i 90. zdecydowanie powinny. Cena za 100ml to 48,00 więc naprawdę śmiesznie niska. Tester, ale w przypadku tej butelki nie ma to najmniejszego znaczenia. butelka jest „kompletna”.

Salvador Dali DALIMIX GOLD

Następna perełka w doskonałej cenie. Teter z korkiem (a tu ma to znaczenie). kwiatowo-zielony zapach z roku 1997. Cudowny. 54,00 za 100ml – zdecydowanie warto się zastanowić.

Chopard Casmir

Klasyk. Dla miłośniczek waniliowego orientu z lat 90. XX wieku. 100ml za 87,00 to bardzo atrakcyjna cena. Niedawno kupiłam tester o tej pojemności (bez zatyczki) w cenie 95,00.

Dla Panów znalazłam  Lalique pour Homme Lion.

Tester z korkiem w cenie 67,00 za 75ml. Zapach bardzo męski, bardzo seksowny, drzewno-aromatyczna kompozycja z 1997 roku. Ja bardzo go lubię.

Będę zaglądać na strony perfumerii, bo w ciągu tych 2 lat, kiedy złożyłam w niej pierwsze zamówienia, w sposób wyraźny się rozwinęła. I idzie w dobrą stronę.

A moja wygrana w ich konkursie cieszy zarówno zmysł wzroku jak i zmysł węchu…(i przez moment również zmysł smaku)  🙂

 

 

Pielęgnacja skóry i włosów w okresie letnim

Kolejny tydzień z nową akcją TrustedCosmetics dotyczącą lata. Tym razem temat „Regeneracja i nawilżenie skóry i włosów” czyli co czytelniczki portalu mają na ten temat do powiedzenia.

Osobiście nie mam zbyt dużych różnic w podejściu do pielęgnacji w okresie letnim, a jakimkolwiek innym.

Nie jestem fanem opalania się, za to dbam o ochronę w trakcie jakiejkolwiek ekspozycji na słońce. W związku z czym nie pamiętam,żebym kiedykolwiek była poparzona od słońca, czy żeby mi schodziła skóra. Opalam się na zasadzie stopniowego przyciemniania, co bardzo mi odpowiada.

Już dawno stwierdziłam, że kosmetyki dedykowane „po słońcu” to bardziej chwyt marketingowy i próba wyciągnięcia od nas większych pieniędzy na pielęgnację. ich skład nie odbiega zasadniczo od innych kosmetyków pielęgnacyjnych, w których szukamy nawilżenia i regeneracji.

Jedyną różnicą u mnie jest to, że w okresie zimowym kładę nacisk na odżywienie skóry, a w okresie letnim większy nacisk na nawilżenie.

Do twarzy stosuję więcej maseczek nawilżających, płatków pod oczy o działaniu nawilżającym i stymulującym regenerację włókien kolagenowych, które słońce dość mocno niszczy oraz maseczek kremowych pod oczy o działaniu przeciwzmarszczkowym. W tym miesiącu są to maseczki do twarzy marek Sans Soucis, AA, Farmona Herbal Care, Lirene oraz  maseczka pod oczy marki Lange i płatki Intensive Eye.

Dodatkowo w okresie wystawiania się na działanie promieni słonecznych używam lekkich , często żelowych delikatnych toników do twarzy oraz kremów o działaniu nawilżającym. W tym roku są to produkty jednej z moich ulubionych marek – marki Lancaster.

Często stosuję serum z wit. C (zapobiega szkodliwemu wpływowi promieniowania słonecznego) – obecnie luksusowej marki Delarom.

Gdy słońce mocniej mnie wysuszy, idealnie sprawdza się od lat znakomity krem marki Clinique Comfort On Call.

 

 

A co z ciałem i włosami ?

Do mycia ciała delikatne żele pod prysznic, najchętniej pięknie pachnące marki L’Occitane.

Do smarowania skóry po opalaniu czy na co dzień sprawdza się idealnie apteczna Bioderma Atoderm PP, oraz moje niedawne odkrycie – pięknie pachnący balsam z  miodem i proteinami włoskiej marki Cuccio.

Moje włosy latem lubią maskę Ionix z olejkiem arganowym oraz olejek do włosów amerykańskiej marki Matrix.

Dobrze sprawdza się też popularna Pantene Pro-V o działaniu głęboko nawilżającym – tania i skuteczna.

 

 

A co poza tym ?

Staram się dostarczać organizmowi więcej płynów, a zanim nadejdzie lato łykam dobre suplementy z beta karotenem (przez miesiąc).

O akcji TrustedCosmetics czytaj tutaj :  Wakacyjny Poradnik Urodowy

 

Letnie klimaty czyli jak chronić się przed szkodliwym działaniem promieniowania słonecznego

Portal TrustedCosmetics, z którym współpracuję, ogłosił nowe wyzwanie dla czytelniczek. Przez kilka tygodni zajmujemy się wszystkim co związane jest z latem i znacznym nasłonecznieniem oraz związanymi z nimi zagrożeniami dla naszego zdrowia i urody.

… czytaj tutaj :  Wakacyjny Poradnik Urodowy

Czyli będzie dużo o ochronie, pielęgnacji i regeneracji w okresie letnim.

Tematyka na czasie i mimo, że mój blog takiej tematyce nie jest specjalnie poświęcony, to jednak tematy związane ze zdrowiem czy pielęgnacją czasem się tu pojawiają. Dla urozmaicenia.

Dziś o ochronie przeciwsłonecznej…

Temat pojawia się często we wszystkich mediach, ale często okazuje się, że w teorii wszyscy są dobrzy, ale gorzej z praktyką. Nadal wiele osób nie traktuje ochrony przeciwsłonecznej z należytą powagą, ze szkodą dla zdrowia i urody. Szczególnie oporni w tej kwestii są panowie i panie, które uważają , że mocna opalenizna dodaje uroku.

Jaki jest mój stosunek do ochrony przeciwsłonecznej ?

Rozsądny. Nie przepadam za opalaniem się, ale jeśli wyjeżdżam na nadmorski urlop (czyli zazwyczaj) to zdarza mi się spędzić na plaży 2-3 godziny. Raczej nie dłużej bo po prostu nie lubię się opalać, a i zazwyczaj mam ciekawsze pomysły na spędzanie wolnego czasu niż leżenie na słońcu.

Staram się stosować ochronę skóry głowy i włosów – coś bardziej sportowego na plaży i coś bardziej eleganckiego i kobiecego poza plażą, szczególnie, kiedy zakładam sukienki (czyli zazwyczaj).

Okulary z filtrem – zawsze. Nawet w półcieniu. Obowiązkowo markowe i z udokumentowanym filtrem. Nigdy nie kupowałam okularów w sieciówkach, marketach czy (nie daj Boże) na bazarach. Fakt, lubię bardzo markowe okulary, ale nawet jakbym ich nie lubiła, to dbałość o oczy jest niesłychanie ważna. Promieniowanie słoneczne może doprowadzić do nieodwracalnych uszkodzeń narządu wzroku.

 

 

Staram się pić więcej płynów niż zazwyczaj, szczególnie wody i soków zawierających wit. C wspomagającą ochronę skóry przed działaniem wolnych rodników i przyspieszającą regenerację skóry.

Kremy ochronne – zawsze. W miejscach, gdzie słońce nie operuje zbyt mocno, lub jest za chmurami wystarcza mi preparat z filtrem SPF 20 – zarówno na twarz jak i na ciało. Gdy słońce przygrzewa mocno, a ja przebywam na nim sporo czasu – produkty z filtrem SPF 30. Na plaży podczas opalania – na twarz SPF 50, a na ciało SPF 30 (lub SPF 50, jeśli spędzam czas w wodzie).

Gdy mam zamiar pływać lub unosić się na leniwie na wodzie rozłożona na materacu zawsze pilnuję, żeby zastosowane do ochrony przed słońcem preparaty były wodoodporne. Na szczęście takich produktów jest na rynku dużo.

Aplikację powtarzam zazwyczaj po każdej kąpieli, a jeśli nie moczę ciała to co 3-4 godziny.

 

 

Lubię produkty do opalania marki Lancaster i Yves Rocher. Są dość drogie, ale bardzo skuteczne i komfortowe w użyciu. Yves Rocher wypuścił w tym roku nową serię z wyciągiem z mikołajka nadmorskiego. Kupiłam krem do twarzy z SPF 50 z dodatkową funkcją przeciwzmarszczkową.

Jakieś 2 lata temu doceniłam tanie, a skuteczne produkty marki z Rossmanna – Sun ozon. Są tanie (od ok. 8,00 do ok. 25,00), ale dobrze się rozprowadzają, ładnie i delikatnie pachną i nie zdarzyło mi się jeszcze po ich użyciu na słońcu mieć jakichkolwiek oparzeń czy nawet większego zaczerwienienia skóry.

W zeszłym roku odkryłam produkty ochronne aptecznej marki Nuxe. Najbardziej spodobał mi się olejek w spray’u z filtrem SPF 30 i funkcją wzmacniającą opaleniznę. Używa się go bardzo wygodnie i nie jest nadmiernie tłusty.

Do ochrony włosów używam zazwyczaj preparatów z salonu – w tym roku jest to L’Oreal Kerastase Huile Celeste. Olejek ze złocistymi drobinami, który nie tylko chroni włosy, ale również je odżywia i nadaje im przepiękny blask. Dość drogi (w internecie ok. 60,00), ale bardzo wydajny bo wystarczy naprawdę niewielka ilość do rozprowadzenia na włosach.

Lubię okres letni. Uwielbiam urlopy nad ciepłym morzem i od lat jeżdżę tylko na takie. Mimo, że nie jestem fanem plażowania, to jednak już przebywanie w nadmorskich miejscowościach doskonale na mnie wpływa. Nadmiaru słońca się nie obawiam, bo podchodzę do przebywania na słońcu bardzo rozsądnie. I to od lat.

 

 

Amfora.pl czyli dlaczego nie będę kupować w tym sklepie internetowym…

Jestem bardzo wyczulona na bezpieczeństwo robienia zakupów, oraz na zminimalizowanie otrzymania produktu nieoryginalnego bądź niepełnowartościowego (np. przeterminowany kosmetyk pielęgnacyjny).

Mam kilka sprawdzonych sklepów/perfumerii internetowych i staram się ich trzymać. Czasem jednak zainteresuje mnie oferta czy atrakcyjna cena w innym miejscu i wtedy ryzykuję zakupy. Jeśli wszystko jest OK, dany sklep dołącza do listy tych przeze mnie odwiedzanych. Jeśli nie, wykluczam go z kręgu swoich zainteresowań, a od tej pory postanowiłam ostrzegać przed takim sklepem czytelników mojego bloga.

Na rynku funkcjonuje z powodzeniem sklep Morele.net. Ma niezłą ofertę i sporo moich znajomych z niej korzysta. Mój mąż robi tu nawet „poważniejsze” i wartościowe zakupy dla potrzeb działalności firmy, w której pracuje.

Amfora.pl to „córka” Morele.net, w której ofercie znajdują się głównie perfumy i kosmetyki.

Przeglądając któregoś dnia ofertę sklepu znalazłam kilka ciekawych produktów w bardzo atrakcyjnych cenach. Jak można się domyśleć były to zapachy.

Ponieważ zbliżała się rodzinna okazja, chciałam zrobić mężowi prezent , bo obowiązkową pozycją na każdą okazję są zapachy – zazwyczaj 2-3 różne. Stanowią one swoisty „dodatek” do głównego prezentu, którym zazwyczaj jest coś podchodzące pod pasje mojego męża, czyli pod modelarstwo lotnicze.

Znalazłam Body Kouros YSL w znakomitej (promocyjnej) cenie – to jeden z moich męskich faworytów. Znalazłam też poszukiwany od dawna zapach Faconnable Faconnable w stylowej, klimatycznej, metalowej puszce.

Złożyłam zamówienie i czekałam na realizację. Kilka dni minęło i otrzymałam swój YSL oraz Faconnable. Problem w tym, że to nie było to co zamówiłam.

Jak to bywa na stronach perfumerii internetowych, wstawiają do oferty zdjęcie ściągnięte z internetu, a nie rzeczywiste zdjęcie produktu. Ktoś się pomylił i wstawił inne zdjęcie. Problem w tym, że wstawił również inną nazwę zapachu.

Zamiast klimatycznego Faconnable Faconnable w metalowej puszce  otrzymałam przeciętny i byle jaki Faconnable Homme w kiczowatym, nowoczesnym opakowaniu.

Inny produkt, inny zapach.

Bywa. Niechlujność sklepów internetowych już mnie nie dziwi, bo jest prawie że nagminna…

Gorzej, jeśli ta niechlujność, oprócz oferty, przekłada się na obsługę klienta i rozpatrywanie reklamacji.

Tu Amfora.pl poległa na wszystkich frontach.

Najpierw musiałam dość długo tłumaczyć, o co mi chodzi. Później musiałam udowadniać, co zamówiłam, a co otrzymałam. Nikt nie ustosunkował się do problemu, więc postanowiłam otrzymany (niewłaściwy) produkt po prostu oddać w ramach 14 dni przysługujących mi na zwrot. Kazano mi udać się do punktu odbioru (oddalonego o 15 km od mojego domu) i zwrócić produkt. Gdy sprzeciwiłam się takiemu pomysłowi -w końcu to ich błąd – zgodzono się przysłać do mnie kuriera po odbiór….

I tu zaczęła się dopiero jazda…

Przez trzy dni kurier dojeżdżał i nie mógł dojechać. W końcu, oczywiście, nie dojechał.

Moja korespondencja z Amfora.pl, trwająca już trzeci tydzień, zaczęła wychodzić mi bokiem. (Na zwrot mam teoretycznie 14 dni.)

Nikt nie chce mnie przeprosić za zaniedbanie, nikt nie zamierza załatwić sprawy. Niekompetentna obsługa sklepu przerzuca się ze mną e-mailami, które nic nie wnoszą. Kilka dni temu podziękowałam im „serdecznie” za rozpatrzenie sprawy i otrzymany produkt wylądował w pudle z podpisem „prezent dla kogokolwiek rodzaju męskiego na jakąkolwiek okazję”. W końcu to koszt. ok. 30,00 PLN. Niewielka sprawa. Teoretycznie. Biuro Obsługi Klienta Amfora.pl co jakiś czas podsyła mi nic nie wnoszące do tematu e-maile w stylu : „a może znowu podeślą kuriera” (czwarty raz)…

Mam już dosyć tych e-maili… Chodzi o fakt. O niechlujność, o brak profesjonalizmu, a nawet (zaryzykuję to stwierdzenie) o brak kultury handlowej.

Konkurencja jest duża, perfumerii i sklepów internetowych na rynku jest zatrzęsienie. Warto powalczyć o lojalnego klienta, ale nie wszystkim się chce.

Jestem osoba poważną, cenię uczciwość, okazuję szacunek innym i doceniam fakt, gdy ktoś okazuje szacunek mnie.

W całej tej idiotycznej sytuacji zabrakło kultury i szacunku ze strony sklepu Amfora.pl. Zabrakło profesjonalnego podejścia i zwykłej ludzkiej życzliwości. Przyznania się do błędu i załatwienia sprawy w zgodzie z oczekiwaniami rozczarowanego klienta.

Jestem osobą bardzo konkretną. Dla mnie ważne są zasady, wzajemne poszanowanie. Gdy tego nie widzę, nie interesuje mnie dalsza „współpraca”. Amfora.pl jest dla mnie skreślona. Jestem klientem rozczarowanym, który odczuł dyskomfort po nieudanej transakcji handlowej. Nieudanej z powodu niechlujności sklepu i niekompetencji obsługi.

Nie będę robić zakupów w Amfora.pl. Tym razem była to drobna transakcja. Nie wyobra żam sobie takich problemów przy znaczących kwotowo zakupach. Dlatego więcej zamówień tam nie złożę.

 

1

Na moim blogu będę oceniać sklepy internetowe. Ku przestrodze innych. Lub żeby pochwalić czyjś profesjonalizm. Bo (na szczęście) są jeszcze miejsca godne polecenia.

Sklepem Amfora.pl jestem rozczarowana.

rozczarowanie

O kolejnych sklepach wkrótce…

Instagram i YouTube, a perfumowakraina…

Nie jestem zwolennikiem portali społecznościowych. Nie mam konta na Facebooku, nie interesują mnie Twitter czy Linkedin. Popieram rzeczywiste relacje ogólnoludzkie, nawet jeśli miałyby się ograniczać do niewielkiego grona osób.

W kontaktach stawiałam zawsze na jakość, a nie na ilość. Biorąc pod uwagę, że XXI wiek przyniósł ze sobą szalony rozwój Internetu, a co za tym idzie dziesiątki, setki czy tysiące miejsc, w których możemy nawiązywać relacje, moje stanowisko może wydawać się niedzisiejsze czy co najmniej dziwne. Znam jednak jeszcze kilka osób, dla których bezpośredni kontakt z jednym człowiekiem jest dalej więcej wart niż wirtualny kontakt z kilkudziesięcioma osobami.

Zakładając bloga kierowałam się m.in. potrzebą podzielenia się swoją pasją czy wiedzą z innymi osobami. I tu zaczyna się konflikt między moim stosunkiem do mediów społecznościowych, a chęcią dzielenia się z innymi moją miłością do świata zapachów czy też pasjami odkrywania skutecznych sposobów na zdrowe życie, młody wygląd i mądre podejście do wszystkiego co nas otacza.

 

 

Zdecydowałam się uaktywnić na Instagramie i YouTube.

Można mnie tam znaleźć wpisując w wyszukiwarkę : perfumowakraina (ciągiem, bez spacji między wyrazami).

Skupiłam się tam przede wszystkim na prezentacji mojej kolekcji.

Na Instagramie dodatkowo zamieszczam czasem zdjęcia moich kochanych kotów lub tego, co stanęło na mojej drodze i mnie zafascynowało.

 

 

Nie prezentuję w Internecie siebie – przynajmniej nie bezpośrednio. Nie robię „dziubków” do selfie, ani nie zamieszczam fotek pizzy, którą zamówiłam na mieście. Idiotyzmów w sieci jest i tak za dużo i niestety ich ilość w zastraszającym tempie rośnie. Pragnę prezentować to co dla mnie ważne i piękne, to co mnie intryguje lub wzrusza, to na co chciałabym uczulić wszystkich, którzy w Internecie mnie wirtualnie odwiedzą…

 

perfumowakraina

 

ACCA KAPPA – klimatyczne zapachy i pielęgnacja

Mam słabość do marek, które w swojej działalności opierają się na tradycji i kunszcie docenianym lata (czy nawet wieki) temu.

Dlatego też ma dla mnie znaczenie, czy marka istnieje od 10 czy od 100 lat. Te współczesne zazwyczaj kierują się podejściem szalenie biznesowym, materialistycznym. Brak w ich działalności emocji i tego rzemieślniczego kunsztu cenionego jeszcze kilkadziesiąt lat temu.
Dotyczy to wielu branż – od perfum, poprzez kosmetyki do akcesoriów czy zegarków.

Oczywiście sporo marek powstałych dawno czy bardzo dawno temu też zatraciło swój styl i jakość kładąc nacisk na własny interes, ale są jeszcze marki kultywujące starą tradycję i nawiązujące do początków własnej działalności. Szczególnie cechuje to firmy, które pozostały w rękach rodziny.


Acca Kappa

Włoska marka, która powstała w 1869 roku w mieście Treviso.
Od prawie 150 lat jest w swojej branży synonimem włoskiego smaku, kultury i elegancji.
Przez polskie prywatne luksusowe perfumerie sprzedawana często jako marka „niszowa”. Rodzinna firma, która pozostaje wierna wartościom ponadczasowym.
Konsekwencja w działaniu na przestrzeni lat daje gwarancję popularności firmie, a osoby kierujące fabryką od początku jej istnienia brały pełną odpowiedzialność za własne decyzje, budząc tym szacunek wielu klientów.
Każdy materiał podlega dokładnemu sprawdzeniu oraz obróbce tak, by spełniał oczekiwania rynku, jak również odpowiadał regułom filozofii firmy – priorytetem jest jednostka i jej otoczenie, oraz komfort jej egzystencji, jako jednostki i jako części grupy.

Naturalne materiały, takie jak miód, drożdże, kiełki pszenicy i innych ekstraktów roślinnych są stosowane wszędzie tam, gdzie tylko to możliwe. Korzystanie z naturalnych składników i użytkowanie maszyn specjalnie zaprojektowanych dla Acca Kappa pomaga firmie w produkcji tzw. dóbr premium najwyższej jakości.

Firma oferuje na rynku produkty do pielęgnacji ciała, luksusowe pędzle do golenia, perfumy…
Wszystkie produkty powstają w całości we Włoszech.

Z zapachów na uwagę zasługują m.in. :

1869 EAU DE PARFUM (drzewno-kwiatowo-skórzany)
Black Pepper & Sandalwood EAU DE PARFUM (drzewno-przyprawowy)
LiboCedro EAU DE COLOGNE (kwiatowo-przyprawowo-drzewny)
Wisteria EAU DE COLOGNE (kwiatowo-drzewno-piżmowy)
Green Mandarin EAU DE COLOGNE (cytrusowo-kwiatowo-piżmowy)
Giardino Segreto EAU DE PARFUM (kwiatowo-szyprowy)
Wisteria EAU DE PARFUM (kwiatowo-drzewno-piżmowy)
Blue Lavender EAU DE COLOGNE (aromatyczno-kwiatowy)

Pierwszy zapach marka wprowadziła na rynek w 1997 roku i był to aromatyczny White Moss. Oczywiście nadal jest produkowany.

Mnie udało się jakiś czas temu zdobyć Hibiscus (2004) – wyjątkowo ciekawy kwiatowy zapach. Prosty, ale niebanalny bo i zapach kwiatu hibiskusa wymyka się nieco standardom kwiatowym.

Mam jeszcze zapach Mimosa (2004) w wersji „solid perfume”. Też interesujący, choć bardzo delikatny i chyba z powodu wersji dość nietrwały.

Po zapachy takich marek z przyjemnością sięgam wiosną i latem, kiedy bardziej czuję związek z naturą…
Dla męża chciałabym „upolować” ciekawy męski zapach 1869 – kompozycję powstałą na cześć utworzenia marki.

Bardzo dobrze, że takie marki na rynku istnieją. Są alternatywą dla wielkich firm masowo zalewających rynek produktami, których popularność rozrasta się na skutek bardziej reklamy niż ich rzeczywistej wartości…

 

Męska pielęgnacja brody czyli o goleniu słów kilka…

Kolejny etap wyzwania na portalu Trusted Cosmetics dotyczy pielęgnacji i stylizacji męskiej brody. Cóż, u mnie będzie tylko o pielęgnacji typu golenie i co dalej. Nie znoszę zarostu na męskiej twarzy i na szczęście mój mąż również, więc problemu w domu z tą kwestią nie ma.

Lubię czasem taki 3-4 dniowy zarost, ale jak widzę kilkucentymetrowe kłaki wiszące z brody faceta to robi mi się słabo. Albo – co gorzej – kilkunastocentymetrowe.

Mąż goli się co 2-3 dni bo tyle wystarczy. Ma wrażliwą skórę, więc kosmetyki do golenia i po goleniu musi mieć naprawdę dobrej jakości.

Z maszynek preferuje jednorazowe, z produktów do golenia żele, a z produktów po goleniu – balsamy i mleczka.

 

Czego używa aktualnie ?

  1. Collistar Linea Uomo mleczko po goleniu dla skóry wrażliwej
  2. Payot Homme Optimale żel-pianka do golenia chroniąca przed podrażnieniami
  3. Baylis&Harding for Him balsam po goleniu
  4. Decleor Men Skincare żel-pianka do golenia
  5. Macrovita Olivelia balsam po goleniu
  6. Maszynki jednorazowe do golenia marki Wilkinson

Z wszystkich tych kosmetyków mąż jest bardzo zadowolony. Żel do golenia Decleor uważa za najlepszy z dostępnych na rynku. To samo dotyczy mleczka po goleniu marki Collistar.

Czasem używa też pianki lub żelu marki Yves Rocher, albo dla cery wrażliwej żelu aptecznej marki Avene. Tak samo marki Avene miał niedawno świetny balsam po goleniu dla skóry wrażliwej. Tak  jak kosmetyki pielęgnacyjne do twarzy czy ciała, mąż zmienia co jakiś czas produkty do i po goleniu.

 

 

… link do akcji : Pielęgnacja i stylizacja brody