Egzotyczne kwiaty w perfumach

Może zima to nie najlepszy moment na tematykę, jaką są kwiaty w perfumach, ale nie każdy trzyma się zasady, że kwiatowe zapachy to tylko na wiosnę i lato 🙂  Ja osobiście za zapachami typowo kwiatowymi nie przepadam, ale kwiaty egzotyczne często bywają składnikiem tego co lubię chyba najbardziej – zapachów orientalnych 🙂

Dla portalu TrustedCosmetics napisałam kilka miesięcy temu artykuł właśnie o egzotycznych kwiatach będących składnikiem perfum.

Zainteresowanym polecam lekturę…

Egzotyczne kwiaty w perfumach

Reklamy

Wigilia i Boże Narodzenie 2018

Nadeszły najmilsze i najbardziej klimatyczne Święta – Wigilia i Boże Narodzenie. Ważne i celebrowane nie tylko przez tych głęboko wierzących… Święta bardzo rodzinne, wyjątkowe.  Ja te Święta uwielbiam. Przygotowania, kupowanie prezentów, pakowanie ich, przygotowywanie różnych przysmaków, ubieranie choinki i zabawę w Świętego Mikołaja 🙂 To czas, kiedy możemy zwolnic tempa, przypomnieć sobie o tym co ważne i warte pielęgnowania (nie tylko w tym okresie, ale i przez cały rok). Ten rok był dla mnie trudny – ze względów zawodowych (brak pracy) i osobistych. Zaszwankowało też zdrowie. Ale pod koniec roku wróciła nadzieja na pozytywne zakończenie przynajmniej części problemów. Tym bardziej więc cieszę się na te Święta.

Mój blog otrzymał nagrodę Beauty Blog 2018 w Plebiscycie organizowanym przez portal kosmetyczny TrustedCosmetics. I piękna statuetka ozdobiła półeczkę na ścianie 🙂

 

Nie był to więc taki najgorszy rok, przynajmniej jego końcówka 🙂

Tak więc z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia, chciałabym wszystkim odwiedzającym mój blog złożyć najserdeczniejsze życzenia zdrowia, szczęścia i pomyślności. I wielu pachnących prezentów pod choinką 🙂

A patrząc od strony perfumeryjnej na Święta, czy wiecie jak dużo marek zamieszczało kiedyś piękne świąteczne reklamy swoich perfum ?

Plebiscyt „Beauty Blog 2018”

Miłośnicy perfum…

Mój Blog wystartował w Plebiscycie „Beauty Blog 2018” ogłoszonym na portalu TrustedCosmetics.

Jako jedyny z nominowanych 32 blogów poświęcony jest tematyce perfum. Pozostałe blogi poświęcone są głównie kosmetykom, a najczęściej ich „testowaniu i recenzowaniu” 🙂

Głosowanie jest za pomocą sms-ów. Jeśli podoba się Wam mój blog, strona mojego bloga na FB, grupy, które stworzyłam i prowadzę (Perfumy naszą pasją i Perfumy vintage) – proszę, zagłosujcie na mój blog w tym plebiscycie… 🙂

Link do Plebiscytu podaję poniżej.

Chcąc zagłosować wysyłamy sms na nr : 72480 o treści : TYP.BB.23. Koszt sms-a : 2,00+Vat

Link do Plebiscytu „Beauty Blog 2018”

Stare Domy Perfumeryjne…

Domy Perfumeryjne… Istnieją od 100 czy nawet 200 lat, nadal są na świecie szanowane, różnie układają się ich losy (jakżeby inaczej), wiele z nich jest u nas mało (lub w ogóle) nie znanych…
Czasem ich zapachy bywają dostępne u nas na rynku – albo w internecie albo w perfumeriach specjalizujących się w markach „niszowych”.
Bo te Domy Perfumeryjne to w większości przypadków tzw. „nisza”, tylko z ogromną tradycją i wnosząca swój niewątpliwy wkład w historię światowego perfumiarstwa…
Dlaczego w Polsce są mało popularne lub mało znane?
Bo nasza rodzima perfumeryjna edukacja zaczęła się tak naprawdę w latach 90-tych, kiedy do Polski po latach nieobecności wracały wielkie marki. Przez lata PRL perfumeryjne marzenia większości Polaków zaczynały się i kończyły w Peweksie, gdzie jednak nie było dużego wyboru, a i małe grono społeczeństwa było stać na zakupy w sklepach Pewex. Jeśli już, to kupowało się zapachy marek Coty czy Bourjois po 3,00-5,00 USD. Te zapachy były dostępne dla „mas”… Dlaczego tak twierdzę ? Ponieważ pamiętam, jak średnia pensja w Warszawie na początku lat 90-tych wynosiła (w przeliczeniu) ok. 30 USD (!). Natomiast zapachy luksusowych marek kosztowały w Pewexie 30, 40 czy 60 USD. Nikt nie wydawał swojej miesięcznej pensji na zakup wymarzonego zapachu.

Penhaligons

Dlatego też zdecydowana większość ludzi poznała luksusowe zapachy dopiero z sieciowych perfumerii, które zaczęły się pojawiać się w Polsce pod koniec lat 90-tych i kiedy zmieniły się relacje cenowe a zakup luksusowych perfum zaczął być w zasięgu przeciętnego człowieka. Ale w tych perfumeriach nie ma do tej pory bardzo wielu słynnych marek…
Co więcej, perfumerie sieciowe promują na rynku inny trend… Taki, na którym łatwo i szybko zarobią…Nikt nie zadaje sobie w dzisiejszych czasach trudu, by kształtować gusty czy poszerzać horyzonty potencjalnych klientów…

Ubolewam nad faktem, że to perfumerie sieciowe i wszechobecne reklamy kształtują gusty zapachowe współczesnych 20 i 30 latków…

W zależności od ich kondycji na rynku perfumeryjnym, można zapachy słynnych Domów Perfumeryjnych kupić za małe, średnie lub duże pieniądze…

Ale w większości przypadków na pewno warto je (choćby częściowo) poznać.
Bo to te firmy kreowały modę na określone zapachy, trendy w perfumiarstwie… Kiedyś tworzyły zapachy dla królów, książąt czy słynnych osobistości, obecnie dostępne również „masom”… Ale w większości przypadków nie są masowo dostępne, bo kłóciłoby się to z filozofią tych marek…

Floris – rok powstania 1730
Creed – rok powstania 1760
L.T.Piver – rok powstania 1774
Houbigant – rok powstania 1775
Lubin – rok powstania 1798
E.Coudray – rok powstania 1822
Molinard – rok powstania 1849
Penhaligon’s – rok powstania 1870
D’Orsay – oficjalny rok powstania 1908 (pierwszy zapach stworzony przez hrabiego D’Orsay reaktywowany przez markę pochodzi z 1830!)

for_him

Wielkie marki, wspaniałe kompozycje.
Część zapachów skomponowanych przed wielu laty dalej jest przez marki produkowana, dodatkowo wchodzą na rynek nowe, nieco uwspółcześnione, ale tworzone zgodnie z koncepcją „nie dla masowego odbiorcy”.
Część zapachów przeszła „reformulację”, co jest zrozumiałe, bowiem wiele składników, z których komponowano zapachy przed 50, 100 czy 200 laty jest zwyczajnie nieosiągalnych.
Co cechuje zapachy marek ? Dla mnie wyjątkowość i klimat, którego żadne współczesne marki perfumeryjne powstające obecnie na rynku czy nawet istniejące od 20 czy 30 lat nie osiągną.
I – jak dla mnie – próby osiągnięcia wysokiego pułapu w tej branży za pomocą sztucznie windowanych cen (oraz mega udziwnionych kompozycji) współczesnym „niszówkom” nie pomogą…

Osobiście szanuję ogromnie wszystko, za czym stoi historia i tradycja. Dlatego jeśli sięgam po zapachy „niszowe” to tylko z oferty starych Domów Perfumeryjnych.

ddddd

Perfumy – pasja, hobby, uzależnienie…

Perfumy… Osobiście jestem od nich chyba uzależniona… 🙂

Każdego dnia muszę obejrzeć jakąś część swojej kolekcji, przejrzeć jakąś książkę im poświęconą, sprawdzić, czy w kilku moich ulubionych perfumeriach internetowych nie pojawił się jakiś unikat czy wyjątkowa okazja…  Nie „testuję” zapachów, nie interesują mnie próbki czy odlewki. Kupuję zapachy „w ciemno” bo poznawanie perfum to dla mnie pewnego rodzaju rytuał. Do poznania każdego zapachu musi być odpowiedni moment – czasem jest to już w dniu zakupu, czasem po kilku tygodniach a nawet… latach.

Nie przeszkadza mi fakt, że zapach , który kupiłam jakiś czas temu może mi się nie spodobać. Wtedy będzie stanowił część kolekcji i nie będzie używany. Dla mnie to nie jest problem. Problemem jest, kiedy poznany przeze mnie zapach okazuje się tak piękny, że chcę go dokupić a okazuje się, że przestał już być produkowany/dostępny . Tak też bywa. Gdy używany zapach zaczyna mnie męczyć czy nudzić, odkładam go do pudła i czeka na lepszy czas. Mając ponad 450 pełnowymiarowych butelek raczej się nie nudzę.

Mam nadzieję, że osób z takim podejściem jak moje jest jeszcze kilka bo jak na razie drażni mnie odpowiadanie na pytania : „po co Ci tyle perfum, kiedy Ty to zużyjesz”… A czy ja je muszę zużyć ? Ludzie rozumieją kolekcjonera znaczków czy książek, a nie do końca rozumieją kolekcjonera zapachów. Czy kolekcjoner znaczków zbiera je, żeby naklejać na listy ? Czy kolekcjoner monet będzie je wydawał ?

Pasjonata danej branży cieszy sam fakt posiadania.

Do używania wystarczyłoby mi spokojnie 10-15 butelek. Ale mam wielokrotnie więcej i szalenie mnie to cieszy, a każdą z butelek traktuje prawie jak „członka rodziny” 🙂

 

„Perfumy. Stulecie zapachów.” Lizzie Ostrom czyli wielkie rozczarowanie

„Perfumy. Stulecie zapachów.” Lizzie Ostrom. (cena rynkowa ok. 45,00, cena w księgarniach internetowych ok. 30,00)

Czekałam, aż ukaże się w księgarniach bo zapowiedzi wyglądały interesująco.

I jakie wrażenia ?

Wielkie rozczarowanie. Na polskim rynku książek o perfumach jest niewiele i niestety nic nie wskazuje na to, żeby było ich więcej. Szkoda, że jeśli się już pojawiają, są to pozycja o co najmniej przeciętnej merytorycznie treści napisane przez amatorki. Lizzie Ostrom to 33-letnia amatorka, miłośniczka perfum. Jakich wiele. Ale postanowiła napisać książkę o perfumach.
Cóż : „pisać każdy może”. Aktorzy wydają książki kucharskie, a celebryci poradniki o zdrowym stylu życia czy dietach.
Treść książki autorka oparła na obecnych na rynku wydawnictwach (większość z nich mam w swojej biblioteczce), na popularnym portalu fragrantica (na którym mamy sporo błędów merytorycznych) i na kilku blogach o perfumach. Książka pozbawiona jest ilustracji czy zdjęć (bo taniej), oparta jest na cudzych wnioskach czy przemyśleniach i na subiektywnych informacjach czy recenzjach z prywatnych blogów. Nie opiera się ani na rozmowach z osobami z branży, ani na rozmowach ze specjalistami w tej dziedzinie. Informacje są zdawkowe, podane w formie lekkiej (niby humorystycznej). Co więcej – znalazłam w niej poważne merytoryczne błędy. Może to dobra pozycja dla tych, którzy nie mają pojęcia o branży perfumeryjnej. Pozostałym – nie polecam.

Co więcej – polski autor okładki nie miał pojęcia o zawartości książki. Zobrazował ją ilustracjami zapachów z okresu 2000-2016. A książka poświęcona jest zapachom z okresu 1900-1999. Zauważy to każdy miłośnik perfum. Wydawca jednak również nie miał pojęcia o tym co wydaje, bo tego nie zauważył.

Zazwyczaj kupując książki tego typu sprawdzam informacje o autorze, literaturę źródłową, „podziękowania”. To informacje , które pozwolą potwierdzić wartość treści zawartej w książce. W tym przypadku nie miałam takiej możliwości, bo zamówiłam książkę zanim weszła na rynek.

Podsumowując ? Wg mojej opinii zakup można sobie darować.

Wakacyjny Poradnik Urodowy czyli wyzwanie na TrustedCosmetics

Od kilku tygodni trwa na łamach kosmetycznego portalu TrustedCosmetics kolejne „wyzwanie” dla blogerek i dla czytelniczek nie posiadających bloga. To fajny sposób na zmotywowanie dziewczyn do większej aktywności. Dziwi mnie, że tak mało osób bierze udział w tej sympatycznej zabawie. Blogów poświęconych urodzie czy kosmetykom są w Polsce tysiące. Czytelniczek posiadających blogi, a zaglądających na strony portalu – co najmniej kilkadziesiąt.

 

 

W „wyzwaniu” bierze udział w sumie ok. 20 dziewczyn (w tym 2 czy 3 nie posiadające blogów). I to na dodatek nie biorą udziału we wszystkich etapach zabawy… A przecież dla miłośniczek kosmetyków to fajna rozrywka. Można pochwalić się wiedzą, wymienić doświadczenia, poniekąd zareklamować swój blog na łamach portalu… Mój blog nie jest poświęcony takiej tematyce, więc artykuły o kosmetykach pojawiają się rzadko. Tak samo recenzje kosmetyków, które zamieszczone są w oddzielnym dziale (na górze strony – Recenzje kosmetyków pielęgnacyjnych). Ale skusiła mnie zabawa i biorę w niej udział, tyle że bezpośrednio na stronach portalu (tak też można).

Dlaczego osoby chwalące się, że lubią kosmetyki nie bawią się w takie wyzwania ? Nie mają czasu ? Przecież zamieszczają wpisy na blogu. A może boją się, że wyjdzie na jaw ich niekompetencja i mała wiedza ? To przecież też jakaś forma rozrywki, nawet w pewnym sensie intelektualnej…

…link do „wyzwania” : Wakacyjny Poradnik Urodowy

Wyzwanie powoli dobiega końca, ale można dołączyć w dowolnym momencie. Pod warunkiem, że uzupełni się wszystkie dotychczasowe zadania , które obejmowało „wyzwanie”. To wspólna zabawa dla miłośniczek tematyki urody i pielęgnacji. Bawmy się więc…Tym bardziej, że na koniec przewidziane są nagrody.