Zapachy dla domu czyli świece zapachowe, dyfuzory, kominki, woski cz. I

Uwielbiam tematykę związaną z zapachami. Silnie odbieram wszelkie zapachy w swoim otoczeniu, nie tylko te które wyczuwam u ludzi, ale również te, które unoszą się w powietrzu. Z tego też powodu nie bywam w niektórych miejscach, a winnych bywam z przyjemnością. Zapachy od lat wyjątkowo wpływają na moje postrzeganie otoczenia. Pozytywne lub negatywne.

Lubię czuć ładny, dyskretny zapach w pomieszczeniach, w których przebywam, czyli również we własnym domu.

Lubię więc wszelkie akcesoria, które mi ten ładny zapach mogą w większym lub mniejszym stopniu zapewnić.

I raczej nie mam tu na myśli „odświeżaczy powietrza” , czyli w większości przypadków chemicznej bomby, która nie jest ani zbyt skuteczna ani zbyt zdrowa dla otoczenia.

Świece zapachowe.

Te bez szkodliwych składników, z naturalnymi aromatami i faktycznie roztaczające ładny zapach niestety nie są powszechnie dostępne i nie kosztują 3,00 , 6,00 czy 10,00 zł. I nie kupimy ich w popularnej drogerii czy sklepie z pamiątkami czy wyposażeniem domu. Raczej nie będzie ich też na półkach w supermarkecie.Większość tanich, powszechnie dostępnych świec to świece parafinowe. w trakcie ich palenia do powietrza, a zatem i do naszych płuc, dostają się szkodliwe czy rakotwórcze substancje takie jak toluen czy benzen. Niebezpieczny dla zdrowia może być też materiał, z którego wykonany jest knot. W tanich świecach wykorzystuje się najtańsze i najgorsze składniki. Dodatkowo tanie świece zapachowe są sztucznie barwione  i zawierają sztuczne, chemiczne aromaty.

Markowi producenci zamiast parafiny stosują naturalny wosk pszczeli lub przetworzoną soję czy też olej palmowy.

Dobra świeca zawiera olejki eteryczne i naturalne aromaty.

To wszystko sprawia, że cena takiej świecy jest wyższa, niż świeczek zapachowych dostępnych  w drogeriach czy marketach.

Osobiście uwielbiam świece marki WoodWick Trilogy. Są drogie, ale warte swojej ceny. Same naturalne składniki i drewniany knot, który paląc się wydaje z siebie lekki trzask, jaki czasem dochodzi z palącego się kominka. Marka ma bardzo dużo rodzajów zapachów i wiele rozmiarów świec. Niedawno wprowadziła bardzo designerskie świece o podłużnym kształcie (jak łódka). Świece WW Trilogy są bardzo wydajne, a średniej wielkości świeca zapewnia już po ok. 15 min palenia wyczuwalny wyraźnie aromat w pomieszczeniu do 20m2.

Lubię świece marki Bahoma, ale mają dość delikatny zapach.

Warte są uwagi stosunkowo popularne na rodzimym rynku produkty Yankee Candle. Dobra jakość i ogromny asortyment jeśli chodzi o zapach. Są jednak mniej wydajne od WW Trilogy, a w podobnej cenie.

Woski.

Lubię wosk i używam go w kominkach aromaterapeutycznych. Tu też ma znaczenie z czego jest wyprodukowany. Osobiście bardzo lubię woski marki Yankee Candle. Są bardzo wydajne i większość zapachów, jakie używałam, faktycznie były mocno wyczuwalne podczas palenia. Zasada ceny sprawdzi się przy pierwszej selekcji przy zakupie. Wosk w cenie 2,00 czy 5,00 możemy sobie od razu darować.

Olejki zapachowe.

Popularne, ale jak to zwykle bywa najpopularniejsze są te sztuczne, które aromat zawdzięczają chemicznym substancjom rozpuszczonym w zwykłym oleju. Tak jak w przypadku świec, chcąc uniknąć wdychania trucizny, musimy sięgać po olejki naturalne. Są one kilkakrotnie droższe od tych zwykłych zapachowych, ale ich działanie zazwyczaj wpływa korzystnie na nasze zdrowie czy samopoczucie, a co najmniej nas nie trują. Używałam i bardzo sobie cenię olejki eteryczne Polleny aromy – Dr Beta. Maja ogromny asortyment, a ich ceny kształtują się od 10,00 do ok. 800,00 za opakowanie. Zazwyczaj jednak w cenie do 20,00 można znaleźć ponad 20 rodzajów olejków, czyli wybór ogromny.

Dobre są olejki eteryczne marki Damai – droższe niż Dr Beta, ale naprawdę warte uwagi. Sporo olejków w ofercie Damai  jest bardzo egzotycznych.

Olejki stosuję w kominkach do aromaterapii – kilka kropli na łyżkę stołową wody. Wszystko podgrzewane w kominku za pomocą popularnej świeczki tealight (bezzapachowej, białej).

scent-1431053_1280

Dyfuzory.

Jestem przeciwnikiem od kiedy kupiłam dość drogi dyfuzor marki, która istnieje ponad 100 lat. Nie dość, że nie pachniał, to jeden z moich kotów potrącił go na stole i całą zawartość wylała mi się nie tylko na stół, ale również na przedmioty stojące wokół stołu i na stole. Czyszczenia było co niemiara, ale wniosek wyciągnęłam jeden. Tam gdzie są dzieci i zwierzęta ta forma dostarczania pomieszczeniom zapachu nie do końca się sprawdza.

Perfumy dla domu czyli zapach w sprayu.

Oczywiście nie chodzi mi o klasyczne odświeżacze powietrza, tylko o naturalne płynne substancje rozpylane w pomieszczeniu z buteleczki z atomizerem.

Takie produkty maja w swojej ofercie firmy, które specjalizują się w zapachach dla domu. Nazywają się różnie „Room spray”,”Room cologne”.

Ja lubię marki Bahoma i marki Kenneth Turner. Ładnie, naturalnie pachną, choć ich trwałość nie jest powalająca. Zazwyczaj do ok. 15-20 min od aplikacji. To takie zapachy do zrobienia np. „pierwszego wrażenia” na gościu. 🙂

C.D.N.

… a w dalszej części o wyjątkowych, designerskich akcesoriach zapachowych do domu (i nie tylko do domu)…

Reklamy

Miska wody dla zwierząt

Woda jest potrzebna do życia wszystkim organizmom żywym. Lato natomiast to ta pora, kiedy wody organizm potrzebuje więcej. Pamiętamy, żeby więcej pić, przypominamy o tym naszym bliskim.

Czy pamiętamy o zwierzętach ?

 

O naszych własnych zapewne tak, choć często bywając przejazdem na wsi widzę, że ciemnota i bezmyślność na polskich wsiach ma się całkiem dobrze. Czasem zwracam uwagę właścicielom psów, które w upale i bez wody bez skutku usiłują schować się do cienia (co zbyt krótki łańcuch często uniemożliwia), że zwierzę potrzebuje wody. Czasem słyszę nieprzyjemną odpowiedź, czasem na twarzy widzę zdziwienie , a czasem – bardzo rzadko – właściciel idzie nalać psu czy kotu wodę.

A co ze zwierzętami w miastach ? Kto poda wodę bezpańskiemu psu ? Kotu zamieszkującemu pobliskie piwnice ? Skąd – w upalny dzień – mają wziąć wodę ptaki na naszych ulicach czy w parkach ?

 

 

Mało kto wpadnie na pomysł, że można wystawić miseczkę z wodą przy okienku piwnicznym, pod drzewem w parku, pod blokiem na trawniku. Wystarczy opakowanie po lodach czy margarynie, woda z kranu. Nic nie kosztuje, czasu wymaga niewiele, a może uratować czyjeś życie. Bo te zwierzęta tak jak my, chcą żyć, choć ich życie często jest krótkie i bardzo ciężkie.

 

 

Bywając na wsi starajmy się reagować na fakt, że bezmyślny właściciel zapomniał, że jego pies czy kot nie ma co pić, a na dworze panuje skwar ponad 30St. C

Mamy czasem na coś wpływ. Choćby na to, żeby ułatwić kilku żywym istotom przetrwanie na tej planecie.