Recenzje perfum…


W zdecydowanej większości blogów poświęconych tematyce kosmetyków czy zapachów w treści dominują recenzje. Subiektywne opinie o wypróbowanych czy stosowanych produktach. O ile recenzje kosmetyków mogą być przydatne, o tyle z perfumami sprawa nie wydaje się już tak oczywista…

cosmetics-1087752_1280

Kosmetyki są produktem czysto użytkowym. Mają za zadanie pomóc nam zdrowiej i ładniej wyglądać, usunąć określone problemy lub podkreślić nasze atuty/ukryć defekty.

Kosmetyki tworzone są przez kosmetologów/biologów/chemików. Mają działać, a nie wywoływać emocje. Działać na skórę, ciało, włosy, nie na psychikę czy nastrój…

Z zapachami jest inaczej. Są tworzone (przynajmniej teoretycznie) przez artystów/wizjonerów obdarzonych wyjątkowymi umiejętnościami. Oczywiście nie mam tu na myśli pseudo-perfumiarzy tworzących kompozycje dla firemek produkujących mydło i powidło po 10 zł, lub (co gorsza) tzw. odpowiedniki.

Perfumy mają budzić emocje. To nie tylko produkt użytkowy. Perfumy mają sprawiać, że czujemy się w określony sposób, inni ludzie odbierają nas w określony sposób. Perfumy działając na jeden z najczulszych naszych zmysłów – zmysł węchu – potrafią wprowadzić nas w radosny nastrój, nasunąć na myśl pewne skojarzenia, podkreślić naszą zmysłowość. W letni dzień cytrusowy aromat nas orzeźwi, wieczorem orientalna, zmysłowa kompozycja sprawi, że poczujemy się seksownie i uwodzicielsko. Perfumy to emocje.

Jak zrecenzować produkt, mający wpływać na nasze emocje ?

Czytam na forach czy blogach recenzje zapachów i chce mi się często śmiać. Grupy amatorów usiłują na czynniki pierwsze rozkładać „dzieła” artystów sztuki perfumeryjnej. Nie mając o tworzeniu zapachów bladego pojęcia. Analizy typu : „na pierwsze miejsce wysuwa się kwaśny zapach cytryny lekko przygnieciony słodka wonią melona, które to posypane zostały szczyptą mchu, a w tle skrzy się rozgniecione ziarenko kawy otoczone zmysłowa ambrą”… Co to ma być do cholery ?!

Każda kompozycja jest chroniona ścisłą tajemnicą. Główne nuty (bez proporcji) są podawane do wiadomości publicznej, ale nie są to wszystkie składniki zapachu. Perfumiarz komponując swoje dzieło tak miesza składniki, żeby osiągnąć określony efekt. Wpłynąć na odczucia odbiorcy/użytkownika, wzbudzić emocje. Emocje – nie analizę składników ściągniętych z internetu przez domorosłych „znawców branży perfumeryjnej”.

Teoretycznie człowiek może rozróżniać do 10 tys. zapachów. Jednak przeciętny ludzki nos jest w stanie odróżnić tylko ok. 2,5-3 tys. zapachów. Wszelkich. Nie jesteśmy jednak w stanie wszystkich rozpoznać i nazwać.

Perfumiarze potrafią odróżnić gatunek mandarynki po zapachu jej skórki. Do tworzenia zapachów zwyczajowo stosowane jest ok. 1000-1500 składników. Perfumiarz potrafi je rozpoznać (i nazwać!), bo to jego praca.

Najsłynniejsi perfumiarze mają zmysł węchu nie mający żadnego porównania z przeciętnym użytkownikiem perfum. Patrząc na te „analityczne” recenzje ich dzieł chyba by umarli ze śmiechu.

Czasami zamieszczam recenzje zapachów w dziale „Recenzje zapachów”, ale staram się nie analizować składników tylko przedstawić moje subiektywne odczucia. Odczucia, a nie analizę pracy danego perfumiarza.

Zastanawiają mnie te pseudo-recenzje wszechobecne na stronach internetowych. To tak jakby magazynier w supermarkecie  chciał recenzować operację przeprowadzoną przez słynnego neurochirurga.

Oczywiście bywają recenzje, które potrafią oddać nastrój kompozycji. Tylko, czy inna osoba odbierze tą recenzję tak, jaki był zamysł jej autora ?

Zawsze byłam i jestem za opisywaniem emocji jakie odczuwam wąchając/używając jakiś zapach. Bo to może pomóc innej osobie wyobrazić sobie charakter zapachu. Darowuję sobie rozkładanie zapachu na czynniki pierwsze bo :

  • po pierwsze nie jestem perfumiarzem
  • po drugie każdy ma inaczej rozwinięty zmysł węchu i co innego wyczuje
  • po trzecie zapach składa się zazwyczaj z co najmniej kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu a nawet kilkuset składników mających tworzyć określoną kompozycję, którą odbierzemy w określony sposób i taki jest zamysł perfumiarza

Kupując czy szukając na rynku jakiegoś zapachu nie czytam recenzji na forach, portalach czy innych stronach internetowych. Bo nie wypowiadają się tam perfumiarze, a analizy składników domorosłych znawców niewiele są warte. Natomiast sam odbiór zapachu jest kwestią indywidualną – to co się jednemu podoba drugiego może odrzucać. Nie boję się zakupów „w ciemno” bo nie boję się odkrywać emocji.

Kupiłam w życiu wiele zapachów, którymi jestem oczarowana, a które były niepochlebnie oceniane w internecie.

Mogę zwrócić uwagę np. na stwierdzenia czy zapach jest trwały czy też nie, ale tu też różnie bywa. In White Jesus del Pozo na mnie nie pachniał w ogóle, a na mojej Mamie dochodzi do 7-8 godz. i na dodatek wszyscy go czują. Najwyraźniej mamy inne PH skóry.

Jeśli jednak grupa osób uważa, że coś jest nietrwałe to warto wziąć taką opinie pod uwagę.

Będę co jakiś czas dodawać na swoim blogu nowe recenzje zapachów, ale nie zamierzam rozbierać tych kompozycji na czynniki pierwsze. Bo nie o to w świecie zapachów chodzi.

vintage-1499542_1280

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s