Seks w reklamach perfum


Jak to z blogami bywa, jedne wpisy są bardziej obiektywne inne mniej. Pora chyba nadeszła na jeden z tych mniej obiektywnych – seks w reklamach perfum…

Nie sięgnęłam po ten temat dlatego, że specjalnie mnie pociąga. Raczej dlatego, że coraz więcej reklam bazuje na nagości i seksie.
Seks dobrze się sprzedaje – nie jest to specjalne odkrycie. Tak było, jest i zapewne będzie.
Jak czytałam naukowcy nie do końca zgadzają się z twórcami reklam i firmami, które chcą osiągać zwiększone obroty bazując na reklamach przesyconych nagością i seksem, ale badania badaniami, a rzeczywistość rzeczywistością.

gucci

Mój stosunek do reklam o wyraźnym podtekście seksualnym jest raczej negatywny. Dlaczego ? Bo lubię, jak pozostawia mi się pole dla wyobraźni. Bo takową mam. Kilkadziesiąt lat temu większość reklam odwoływała się do wyobraźni, podtekst był ledwo zauważalny, a twórcy reklam musieli wykazywać się talentem , by pobudzać ludzką wyobraźnię.

Teraz jest łopatologia w stylu : „patrz potencjalny kliencie, jak będziesz używał tego zapachu to będziesz atrakcyjny, seksowny, twoje życie erotyczne nabierze rozpędu a od płci przeciwnej nie będziesz się mógł opędzić”. No, sama nie wiem… Jeśli moja atrakcyjność i powodzenie u płci przeciwnej miałyby bazować na perfumach, jakich używam, to naprawdę musiałabym mieć mizerne zdanie na swój temat i musiałabym oczekiwać, że facet, który na mnie poleci będzie miał rozwinięty głównie zmysł węchu, a nie komórki mózgowe.
Mnie osobiście to nie pasuje.

lambre_resize

Zresztą zapach jest dodatkowym elementem związanym z naszą osobą – nie głównym. A odbiór samego zapachu to sprawa indywidualna. Jednej osobie zapach może wydawać się seksowny, a innej ten sam może wydawać się odpychający. Patrząc na reklamę i kierując się jej seksualnym przekazem wcale nie musimy wzbudzić zainteresowania czy pożądania osoby, u której chcemy taki efekt wywołać.
Ale obecne czasy charakteryzują się mocno powierzchownym odbiorem pewnych rzeczy. Chcąc zwiększyć naszą atrakcyjność nie zastanawiamy się nad sobą, tylko nad elementami powierzchownymi dającymi efekt krótkotrwały, czyli w momencie, w jakim stosujemy te elementy. Do mnie to nie trafia. Tak jak oczekiwanie, że użyty zapach uczyni nas bardziej atrakcyjnymi dla otaczających osób. Rewolucji zapewne tu nie będzie… Należałoby pamiętać, że to tylko reklama mająca na celu wyciągnięcie od nas kasy.
Kierując się przy zakupach reklamami, jakie nam się serwuje, przestajemy zwracać uwagę na to, co nam pasuje, tylko dajemy sobie wmówić, że kupując ten a nie inny produkt będziemy odbierani zgodnie z obrazem, jaki widnieje na reklamie.
Ale facet z brzuszkiem i łysinką oraz inteligencją średnio dojrzałej dyni nie stanie się demonem seksu i Adonisem jak użyje Bang Marca Jacobsa, choć nagi Jacobs na reklamie zapachu wygląda całkiem nieźle.

Panna z cellulitem i wałkami na brzuszku nie stanie się nagle Afrodytą, gdy spryska się Black Orchid Toma Forda.

jacobs

Marząc o atrakcyjności powinniśmy skupić się na sobie, a nie na wydawaniu pieniędzy tam, gdzie sugerują nam reklamodawcy.
Czasami mam wrażenie, że twórcy reklam traktują potencjalnego klienta jak zwykłego idiotę…

Lubię ładnie pachnieć, lubię zbierać komplementy z tytułu użytego zapachu, ale nie demonizuję tej kwestii. To TYLKO perfumy.
A wydaję pieniądze na te, które są moim zdaniem ładne czy wyjątkowe, pasują do mnie czy do sytuacji, nie na te, których reklamy sugerują, że określony zapach spowoduje intensywny wzrost mojej atrakcyjności…

tom ford

Znaki towarowe, zdjęcia i nazwy firm zostały użyte w celach informacyjnych.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s